MKS Dąbrowa G. - Anwil 62-78. "Rywal był jak uśpiony niedźwiedź"

02.12.2009
Gospodarze tylko w pierwszej połowie potrafili stawić czoła utytułowanemu rywalowi. - Pięć pierwszych minut trzeciej kwarty zadecydowało o końcowym wyniku - twierdził Łukasz Szczypka, zawodnik MKS-u.
Pierwsze minuty pokazały, że choć zdecydowanym faworytem spotkania był Anwil, to dąbrowianie tanio skóry nie sprzedadzą. Od samego początku gospodarze nękali rywala rzutami za trzy punkty. Najpierw dwukrotnie trafił Zmarlak, a po chwili w jego ślady poszli Szczypka i Bogdanowicz. - Podeszliśmy do tego spotkania zbytnio rozluźnieni. A że przeciwnik nie był wcale słaby, to szybko się okazało, że tak broniąc, to my tego meczu nie wygramy - wyjaśniał Andrzej Pluta, rzucający obrońca włocławian. I gdyby nie dobra postawa wywodzącego się z Tychów Barycza, to goście mieliby duże większe straty po 20 minutach niż tylko punkt.

Po przerwie ujrzeliśmy już jednak Anwil grający na swoim wysokim poziomie. - W szatni przypomniałem zawodnikom, jak powinno się bronić i szybko przyniosło to skutek - podkreślał Igor Griszczuk, trener włocławian. Z kolei w ataku brylowali Chanas i Dunn, co szybko pozwoliło gościom uzyskać bezpieczną przewagę. - Te pięć pierwszych minut trzeciej kwarty zadecydowało o końcowym wyniku - twierdził Łukasz Szczypka, rzucający obrońca MKS-u. Bo choć do końca meczu było jeszcze sporo czasu, to... - Rywal jest zbyt doświadczonym zespołem, by wypuścić taką przewagę z rąk. Byli jak uśpiony niedźwiedź, który podrażniony w końcu zaatakował - zaznaczał Wojciech Wieczorek, szkoleniowiec dąbrowian.

Wprawdzie gospodarze próbowali odrobić straty i po udanym wejściu pod kosz Marka Piechowicza zbliżyli się nawet na pięć punktów, to jednak po chwili doświadczony Pluta i Jovanovic z powrotem wyprowadzili gości na bezpieczną przewagę. - Zabrakło "trójek", a szkoda, bo mieliśmy trzy czyste pozycje w czwartej kwarcie. Z kolei Anwil wykorzystał każdy nasz błąd - kręcił głową Wieczorek. Po stronie MKS-u do końca meczu trafił już tylko Lisewski, a że rywale grali do końca, to ostatecznie dąbrowianie przegrali w sporym stosunku, na który z pewnością z przebiegu spotkania nie zasłużyli.
autor: Tomasz Mucha

Przeczytaj również