MK Górnik - Slavia 0-2. Gospodarze zagrali bez napastników
26.09.2009
MK Górnik, choć w lidze jeszcze nie wygrał, to jednak zdołał już pokrzyżować plany kilku potencjalnie silniejszym zespołom. Tak też mogło być i w sobotnie przedpołudnie. Katowiczanie nie stwarzali sobie sytuacji strzeleckich, ale z drugiej strony nie pozwalali też na za wiele gościom z Rudy Śląskiej. Ich plany pokrzyżował koszmarny błąd Urbacza, który praktycznie sam wrzucił sobie piłkę do siatki po lekkim strzale Rolnika. - To już drugi raz. Jego postawa kosztowała nas też stratę punktów w Dąbrowej Górniczej (MK Górnik przegrał tam 3-2, tracąc dwa gole w końcówce meczu - przyp. red.) - martwił się Jerzy Grabara, trener gospodarzy.
Losy pojedynku mogły się jeszcze odmienić, jednak w końcówce spotkania, Krasiński wbiegając w pole karne, otrzymał piłkę "za plecy" i spowodowało to, że musiał się zatrzymać, a jego strzał pewnie wyłapał Gawlik. Chwilę później gospodarzy pogrążył Zalewski, który pojawił się na murawie kilka minut wcześniej. - To młody i ciekawy zawodnik. Muszę powoli wprowadzać go do składu, bo Adrian Kudełko (napastnik zespołu z Rudy Śląskiej dwukrotnie był bliski pokonania golkipera katowiczan - przyp. red.) nie będzie grał całe życie - uśmiechał się Tomasz Grozmani, szkoleniowiec Slavii. - Dał dobrą zmianę i wykonał robotę, która należy do napastników - dodawał.
Napastników, których z kolei w szeregach MK Górnika zdecydowanie brakowało. - Praktycznie nie stwarzamy sobie sytuacji. Gdy straciliśmy gola, to odkryliśmy się, ale niewiele z tego wynikło. Dostaliśmy w końcówce drugą bramkę i było już praktycznie po meczu - ze smutkiem podkreślał Rafał Baucz, pomocnik gospodarzy. - To specyficzny stadion i wszystkim gra się tutaj niezwykle ciężko. Czy katowiczanie są w formie, czy też nie, to niezwykle ciężko jest im strzelić gola. Ich gra w defensywie jest na bardzo dobrym poziomie. Gdyby jeszcze strzelali gole, to na pewno zajmowaliby wyższą lokatę - podsumował Grozmani.
Losy pojedynku mogły się jeszcze odmienić, jednak w końcówce spotkania, Krasiński wbiegając w pole karne, otrzymał piłkę "za plecy" i spowodowało to, że musiał się zatrzymać, a jego strzał pewnie wyłapał Gawlik. Chwilę później gospodarzy pogrążył Zalewski, który pojawił się na murawie kilka minut wcześniej. - To młody i ciekawy zawodnik. Muszę powoli wprowadzać go do składu, bo Adrian Kudełko (napastnik zespołu z Rudy Śląskiej dwukrotnie był bliski pokonania golkipera katowiczan - przyp. red.) nie będzie grał całe życie - uśmiechał się Tomasz Grozmani, szkoleniowiec Slavii. - Dał dobrą zmianę i wykonał robotę, która należy do napastników - dodawał.
Napastników, których z kolei w szeregach MK Górnika zdecydowanie brakowało. - Praktycznie nie stwarzamy sobie sytuacji. Gdy straciliśmy gola, to odkryliśmy się, ale niewiele z tego wynikło. Dostaliśmy w końcówce drugą bramkę i było już praktycznie po meczu - ze smutkiem podkreślał Rafał Baucz, pomocnik gospodarzy. - To specyficzny stadion i wszystkim gra się tutaj niezwykle ciężko. Czy katowiczanie są w formie, czy też nie, to niezwykle ciężko jest im strzelić gola. Ich gra w defensywie jest na bardzo dobrym poziomie. Gdyby jeszcze strzelali gole, to na pewno zajmowaliby wyższą lokatę - podsumował Grozmani.
Polecane