Miało być Aberdeen, Motherwell, a jest... Victoria Jaworzno

25.09.2009
Miał zagrać w szkockiej ekstraklasie, a ostatecznie wylądował w... polskiej IV lidze. Jakub Dziółka, bo o nim mowa, nie rozdziera jednak z tego powodu szat i zamierza pomóc zrealizować cel koledze.
Jakub Dziółka latem rozstał się z Polonią Bytom, ponieważ trener Jurij Szatałow uznał, że ten obrońca nie będzie mu już potrzebny. Kariera wychowanka GKS-u Katowice wcale jednak nie stanęła na zakręcie, gdyż pojawiły się zagraniczne oferty. Wiele wskazywało na to, że rosły defensor zagra w szkockim Motherwell. "Na tapecie" było też Aberdeen, a później kluby zza naszej południowej granicy. - Łącznie spędziłem półtora miesiąca na obozach w całej Europie, a w domu nie było mnie przez trzy miesiące - wyjaśnia 29-letni zawodnik.

Efekt? Dziółka jest dziś zawodnikiem... IV-ligowej Victorii Jaworzno. - Takie życie. Ostatecznie w żadnym klubie, w którym byłem na testach, nie podpisałem kontraktu. A po powrocie do Polski było już za późno, by szukać drużyny w wyższej lidze - mówi środkowy obrońca. - Nie było chętnych na moje usługi. Skoro jednak miałbym siedzieć bezczynnie, to już wolę pograć choćby na tym poziomie rozgrywkowym - podkreśla. Jak się jednak okazuje, wybór Victorii nie był przypadkowy.

- Z Radkiem Gabigą, który jest tam trenerem, znam się od dawna. Razem chodziliśmy do szkoły. Obaj trenowaliśmy w GKS-ie. Stąd, gdy zadzwonił telefon, to długo się nie zastanawiałem - podkreśla Dziółka. Warto w tym miejscu wspomnieć, że również wcześniej przymierzany do Victorii był Mateusz Sławik, który także trenował w owym czasie w katowickim zespole. - Jednak z tego co wiem, to Mateusz wybierze klub zagranicą - tłumaczy nowy obrońca jaworznian. A szkoda, bo kolejny zawodnik z przeszłością w ekstraklasie spowodowałby, że rywalizacja o awans w IV lidze nabrałaby jeszcze większego kolorytu.

A gra na tym poziomie rozgrywkowym nie jest niczym nowym dla byłego obrońcy Polonii. - Przez długi okres swojej kariery występowałem przecież w Górniku MK Katowice. Pięć lat temu nie pomyślałbym, że zagram kiedyś w ekstraklasie - zaznacza Dziółka. - Dla mnie nie jest żadną hańbą to, że teraz powracam do IV ligi - dodaje. Czy to oznacza, że obrońca, który w najwyższej lidze zanotował 32 występy i strzelił jednego gola, pogodził się z tym, że ten rozdział jego życia został definitywnie zamknięty?

- Nie chcę teraz mówić o tym, co dalej ze mną będzie. Ta letnia przygoda nauczyła mnie inaczej patrzeć na życie. Może będzie tak, że rozegram cały sezon w Victorii, może jeszcze zagram w ekstraklasie. Teraz nie zaprzątam sobie tym głowy. Trafiłem do zespołu z ambicjami, a że dodatkowo jestem jednym z najstarszych zawodników, to moją rolą jest też, by im podpowiadać - kończy defensor.
autor: Tomasz Mucha

Przeczytaj również