Marek Mandla wraca na "stare śmieci". "Te lata były pełne dobrych dni"

23.03.2013
Dzisiejsze spotkanie BKS-u Bielsko-Biała z Polonią Łaziska Górne będzie wyjątkowe nie tylko z tego powodu, że... się odbędzie. Dla Marka Mandli będzie to okazja zmierzyć się z zespołem, w którym spędził pięć lat.
To właśnie z Mandlą na ławce trenerskiej BKS awansował do III ligi. Raz nawet - w 2009 roku - zespół grał w barażach o II ligę. Teraz szkoleniowiec dba o wyniki Polonii Łaziska Górne. - Czekamy na pierwszy mecz, a że pojedziemy na niego do Bielska-Białej, niczego nie zmienia. Mój poprzedni klub darzę sentymentem, bo te pięć lat były pełne dobrych dni - przyznaje.

- W Stali mam kilku przyjaciół, z kierownikiem Jasiem Linnertem na czele. Szacunkiem darzę również dyrektora Ryszarda Bortliczka, który umiejętnie zarządza klubem i jest prawym człowiekiem. Wśród zawodników też mam przyjaciół. To ambitni ludzie, którzy piłkę nożną traktują tak samo wyjątkowo, jak ja. Nie mogę też pominąć kibiców, bo jeździli za drużyną na sparingi i mecze wyjazdowe, a także dopingowali ją, gdy grała u siebie. Byli z nami na dobre i na złe, wspierając zwłaszcza w trudnych chwilach. Wszystko to jednak razem wzięte nie zmienia mojego podejścia do tego spotkania. Jestem trenerem Polonii i jadę pod Klimczok, by poprowadzić mój obecny zespół do zwycięstwa - podkreśla Mandla.
źródło: SPORT

Przeczytaj również