Mają w składzie "dziadków", ale nie grają futbolu... prehistorycznego
02.06.2009
Wśród fanów BKS-u cieszy się równie dużym szacunkiem jak u kibiców Piasta Jarosław Kaszowski. Poziom ligi co prawda nie ten, ale przywiązanie do klubowych barw tak samo mocne. W perypetiach obydwu graczy widać zresztą - zachowując wszelkie proporcje - więcej analogii. Krystian Papatanasiu - podobnie jak popularny "Kasza" - największego sukcesu doczekał się już po przekroczeniu "trzydziestki". W jego przypadku mowa o wicemistrzostwie III ligi opolsko-śląskiej, które bielszczanom może zagwarantować awans na wyższy szczebel.
- Jeśli uda się nam ten cel zrealizować, to będzie to kapitalne uwieńczenie mojej przygody z piłką, bo - nie oszukujmy się - swoje lata już mam. Razem z Łukaszem Antczakiem jesteśmy z szatni dziadkami - uśmiecha się 30-latek. - Promocja byłaby jednak idealną okazją do wypromowania się dla naszych młodych wilczków. Niedługo zrobi się o nich głośno - podkreśla Papatanasiu, wskazując, że szansą na zaistnienie będzie już baraż z przedstawicielem II ligi.
Rywal wciąż pozostaje niewiadomą. - A my nie mamy żadnych faworytów. Zdajemy się na los. Przypadkowa nie jest natomiast nasza obecność w tym dwumeczu. Choć do sezonu przystępowaliśmy jako beniaminek, to nie prezentowaliśmy futbolu... prehistorycznego. A ktoś mógłby wysnuć taki wniosek, skoro preferujemy system 4-5-1. Tymczasem tak naprawdę często gramy w ataku aż czwórką napastników - zauważa wychowanek BKS-u. 53 zdobyte gole w 28 meczach to wynik, który to ofensywne usposobienie w pełni potwierdza.
- Jeśli uda się nam ten cel zrealizować, to będzie to kapitalne uwieńczenie mojej przygody z piłką, bo - nie oszukujmy się - swoje lata już mam. Razem z Łukaszem Antczakiem jesteśmy z szatni dziadkami - uśmiecha się 30-latek. - Promocja byłaby jednak idealną okazją do wypromowania się dla naszych młodych wilczków. Niedługo zrobi się o nich głośno - podkreśla Papatanasiu, wskazując, że szansą na zaistnienie będzie już baraż z przedstawicielem II ligi.
Rywal wciąż pozostaje niewiadomą. - A my nie mamy żadnych faworytów. Zdajemy się na los. Przypadkowa nie jest natomiast nasza obecność w tym dwumeczu. Choć do sezonu przystępowaliśmy jako beniaminek, to nie prezentowaliśmy futbolu... prehistorycznego. A ktoś mógłby wysnuć taki wniosek, skoro preferujemy system 4-5-1. Tymczasem tak naprawdę często gramy w ataku aż czwórką napastników - zauważa wychowanek BKS-u. 53 zdobyte gole w 28 meczach to wynik, który to ofensywne usposobienie w pełni potwierdza.
Polecane