Lachowski ma łatkę korupcji
01.10.2008
Dwa lata temu było o nim bardzo głośno. Nie ze względu na strzelane bramki czy głośny transfer, a po prostu z racji udziału w futbolowej korupcji. Marcin Lachowski, wtedy zawodnik Zagłębia Sosnowiec, przyznał wówczas szczerze, że "nie jest święty". Nie obyło się bez wizyty w więzieniu...
Jak w tym momencie wygląda jego kariera? W ośmiu kolejkach opolsko-śląskiej III ligi strzelił dla LZS Leśnicy aż dziewięć bramek. Sam jest liderem klasyfikacji najlepszych snajperów, a jego drużyna depcze po piętach przewodzącemu tabeli Ruchowi Radzionków. - Skuteczność dopisuje. Mam to szczęście, że od początku sezonu wykorzystuję większość sytuacji, jakie mi się trafiają. Fajnie byłoby sięgnąć po koronę króla strzelców. Przede wszystkim jednak robię po prostu swoje. Taka już moja rola, by pokonywać bramkarzy rywali - mówi 27-latek.
Każdy zawodnik prezentujący tak wysoką formę w niższej lidze szybko zwróciłby na siebie uwagę wyżej notowanych klubów. Od wszystkich reguł są jednak wyjątki. - Jak ktoś nazywa się Marcin Lachowski i ma na plecach łatkę korupcji, to ciężko, by dostał ofertę zmiany otoczenia. Być może nawet moje nazwisko pojawiło się w kontekście całej tej sprawy najczęściej. Cała nagonka mediów skupiła się na mnie - wspomina z lekkim żalem w głosie. - Do tej pory nie pojawiły się żadne propozycje, ale nie jestem z tego powodu jakoś bardzo zawiedziony. W Leśnicy czuję się naprawdę dobrze. Występując tutaj chcę pokazać, że po takiej historii, jaka była moim udziałem, można się odbudować - dodaje po chwili.
Tym bardziej, że działacze III-ligowca stworzyli jak na tę klasę rozgrywkową bardzo solidny zespół. - Stać nas na wygranie tej ligi! Nie po to montowano tak silną ekipę, by teraz walczyć o miejsce w środku tabeli. Uważam, że jesteśmy tak samo mocni jak Radzionków. A może nawet nieco ich przewyższamy. Zresztą wszystko okaże się już w sobotę - zaznacza Lachowski. Właśnie w ten weekend dojdzie do starcia na szczycie.
Jak w tym momencie wygląda jego kariera? W ośmiu kolejkach opolsko-śląskiej III ligi strzelił dla LZS Leśnicy aż dziewięć bramek. Sam jest liderem klasyfikacji najlepszych snajperów, a jego drużyna depcze po piętach przewodzącemu tabeli Ruchowi Radzionków. - Skuteczność dopisuje. Mam to szczęście, że od początku sezonu wykorzystuję większość sytuacji, jakie mi się trafiają. Fajnie byłoby sięgnąć po koronę króla strzelców. Przede wszystkim jednak robię po prostu swoje. Taka już moja rola, by pokonywać bramkarzy rywali - mówi 27-latek.
Każdy zawodnik prezentujący tak wysoką formę w niższej lidze szybko zwróciłby na siebie uwagę wyżej notowanych klubów. Od wszystkich reguł są jednak wyjątki. - Jak ktoś nazywa się Marcin Lachowski i ma na plecach łatkę korupcji, to ciężko, by dostał ofertę zmiany otoczenia. Być może nawet moje nazwisko pojawiło się w kontekście całej tej sprawy najczęściej. Cała nagonka mediów skupiła się na mnie - wspomina z lekkim żalem w głosie. - Do tej pory nie pojawiły się żadne propozycje, ale nie jestem z tego powodu jakoś bardzo zawiedziony. W Leśnicy czuję się naprawdę dobrze. Występując tutaj chcę pokazać, że po takiej historii, jaka była moim udziałem, można się odbudować - dodaje po chwili.
Tym bardziej, że działacze III-ligowca stworzyli jak na tę klasę rozgrywkową bardzo solidny zespół. - Stać nas na wygranie tej ligi! Nie po to montowano tak silną ekipę, by teraz walczyć o miejsce w środku tabeli. Uważam, że jesteśmy tak samo mocni jak Radzionków. A może nawet nieco ich przewyższamy. Zresztą wszystko okaże się już w sobotę - zaznacza Lachowski. Właśnie w ten weekend dojdzie do starcia na szczycie.
Polecane