"Kto awansuje do II ligi? Wystarczy spojrzeć na poprzednie lata"

11.03.2013
- Odra Opole i Skra Częstochowa są dla mnie głównymi kandydatami do awansu do II ligi. Polonia Łaziska Górne? Nikt nam nie zabroni wygrać ligi, ale... nie musi to oznaczać awansu - mówi Marek Mandla.
Ma pan za sobą pierwszy okres przygotowawczy w Polonii Łaziska Górne. Jak pan ocenia to, co udało się wam zrobić zimą?

Marek Mandla, trener Polonii Łaziska Górne: - Zima była standardowym okresem dla nas. W dalszym ciągu jestem dopiero na etapie ustawienia sobie wszystkiego tak jak ja to widzę. Oczywiście z uwzględnieniem realiów, jakie panują na rynku. W okresie przygotowawczym mieliśmy dobre warunki do trenowania, klub stanął tu na wysokości zadania. Co prawda nie byliśmy na żadnym zgrupowaniu, ale to najmniej istosne. Mieliśmy wariant oszczędnościowy i trenowaliśmy na własnych obiektach. Mieliśmy halę, siłownię do dyspozycji i czuliśmy się prawie że gospodarzem na Stadionie Śląskim, bo to była nasza główna baza. Boisko było zawsze przygotowane. Nie było najmniejszych problemów z przeprowadzaniem zajęć.

Zimą w składzie nie było wielkiej rewolucji...

- Po analizie przeprowadzonej z działaczami, mamy jakąś wizję zespołu i rozpoczął się dopiero proces przebudowy drużyny. Czasy nas do tego zmuszają. Chciałbym pracować w klubie stabilnym. Nie chodzi o jakieś wielkie wymagania. Chodzi o określenie celów, żeby były one realne. W tej kwestii rozumiem stabilność.

Jakie są w takim razie cele?

- Klub będzie wymagał wielu zmian i przeobrażeń. Natomiast w tym wszystkim musimy usytuować drużynę, którą będziemy sukcesywnie uzupełniać, żeby przynajmniej na jakiś okres utrzymać ten status III-ligowy.

Czyli - mimo że zajmujecie trzecie miejsce w tabeli - nie ma mowy o graniu o awans?

- Widziałem wiele zespołów, które miały mocarstwowe zapędy, a w tej chwili ich już nie ma na mapie. Dla mnie najważniejsze jest to, żeby w sporcie nastąpiła jakaś normalność. Nikt nam nie zabroni wygrywać. Takie są zasady tej dyscypliny i założenia w sporcie. Nie robimy wszystkiego pod awans, ale ja staram się wpoić zawodnikom filozofię pracy. Ja się nie wzbraniam przed wygraniem ligi, co wcale nie musi być równoznaczne z awansem. Myślę, że wszyscy muszą trochę zaciskać pasa, obniżać koszty, więc II liga w obecnym kształcie nie jest najrozsądniejszym rozwiązaniem. To jednak nie temat na teraz. Nie można jednak jednego od drugiego zupełnie odłączyć. Ja staram się pozyskać takich zawodników, którzy marzą o tym, by wygrywać, ludzi inteligentnych, chcących grać na jak najwyższym poziomie. Będziemy chcieli wygrywać na tyle, na ile nas będzie stać. Może nie wygramy każdego meczu, ale będę zawsze wymagał optymalnej postawy.

Zimą pozyskaliście czterech młodych zawodników. To zapowiedź kierunku, w jakim pójdzie klub, czyli stawianie na młodzież?

- Wie pan, co to znaczy stawiać na młodzież? Zdaję sobie sprawę, że zawodników, których wypożyczam z Młodej Ekstraklasy, za pół roku może nie być. Moje szukanie graczy warunkowały priorytety i... bariery. Także, jak sam pan widzi, paru zawodników odeszło, nie zawsze ze względów sportowych. Szukaliśmy kompromisu między ekonomią a względami sportowymi.

Z tego widać, że nie ma pan łatwo. Kolejny klub, w którym problemy ekonomiczne mocno pana ograniczają.

- Problemy ekonomiczne ograniczają w wielu dziedzinach, nie tylko w tym kraju. Z tym się trzeba liczyć. Przez ostatnie pięć lat sytuacja była uczciwa w BKS-ie Stal, firma prezentowała się przyzwoicie. Nie jestem w tym wszystkim najważniejszy. Ale faktycznie, przez tyle lat pracy, nigdy nie byłem w klubie, w którym ktoś postawiłby bezwzględnie na awans i robił wszystko, żeby to osiągnąć.

Kto w takim razie ma z tej ligi awansować? Bo drużyny które są nad wami raczej też nie będą się na siłę pchać do II ligi.

- Polonia Łaziska osiągnęła wynik historyczny. Przez ostatnie parę lat zespół pchał się przez okręgówkę, IV ligę do czołówki III ligi. Jest to chyba najwyższy poziom w historii klubu. Chciałbym, żeby ten zespół umocnił pozycję na tym poziomie i - jeśli się zdarzy możliwość, by zaatakować - dlaczego nie?

W takim razie kto?

- Wystarczy spojrzeć na to, kto wygrywał nową III ligę. Drużyny z przeszłością, które na awans postawiły. Zarówno Ruch Zdzieszowice, jak i Ruch Radzionków głośno o awansie mówiły i sporo środków na to przeznaczyły. Rozwój Katowice też przygotowywał się kilka lat do powrotu. ROW Rybnik. To wszystko są drużyny o mocnych korzeniach, fundamentach. Zespoły z przeszłością, numer jeden w swoich miastach, o ogromnych tradycjach piłkarskich. W tym roku wydaje mi się, że kandydatem numer jeden jest Odra Opole. Tam o awansie się mówi, klub grał kiedyś w ekstraklasie, jest to miasto wojewódzkie, są tam działacze i ludzie, którzy tego awansu bardzo pragną, jest tam zapotrzebowanie. Drużyna też się sukcesywnie wzmacnia.

Kto może jej zagrozić?

- O awansie mówi też Skra Częstochowa. Dokonano tam dość konkretnych wzmocnień, więc na pewno też się będzie liczyć. O korzeniach i zapotrzebowaniu możemy też mówić w przypadku BKS-u Stal Bielsko-Biała, ale tam sytuacja jest o wiele bardziej skomplikowana. Tradycja i zainteresowanie drużyną przemawiają za tym klubem. Przed rozgrywkami dużo mówiono o Szczakowiance, zimą tego klubu miało nie być, teraz znowu jest. To wszystko jest wielka niewiadoma, więc dzisiaj ciężko mówić o planach dłużej niż na jedną rundę.

Rozmawiał Michał Trela.
autor: Michał Trela

Przeczytaj również