Król strzelców III ligi chciałby zagrać w Górniku. Osiedle trzyma kciuki
15.04.2010
Po III-ligowych boiskach biega co prawda dopiero drugi sezon, ale już zdążył udowodnić, że umiejętności ma na zdecydowanie "lepsze granie". Sam też nie ukrywa, że celuje wyżej. - Najlepiej, jakby zgłosił się po mnie Górnik Zabrze - uśmiecha się Bartosz Polis, aktualny król strzelców stawki. Jak sam mówi, możliwość występów na Roosevelta byłaby dla niego spełnieniem marzeń. Co ciekawe - zadowolone byłoby jednak również... całe jego osiedle.
- Wszyscy na nim idą za Górnikiem - wskazuje urodzony w Tarnowskich Górach zawodnik. - Ze mną nie mogło być inaczej. Na Roosevelta jeździłem jeszcze niedawno - gdy byli w ekstraklasie. Teraz brakuje na to czasu, ale jeśli tylko trochę go znajdę, to na trybunach w Zabrzu znów się pojawię. Będzie okazja, żeby odwiedzić Dawida Gajewskiego - dodaje Polis.
Dla "Gajosa" to właśnie pobyt w Rozwoju okazał się przepustką do pierwszej drużyny Górnika. Chcąc myśleć o pójściu śladami kolegi, Polis musi tymczasem odzyskać skuteczność, jaką imponował choćby w pierwszej części jesieni. Dość powiedzieć, że na bramkę w ligowym pojedynku czeka od października, kiedy to wbił TOR-owi Dobrzeń Wielki trzy gole.
- Potrzebuję jednego trafienia. Potem będzie już z górki - przekonuje były gracz Orła Babienica/Psary. - Trzeba też powiedzieć, że tej wiosny miałem tylko jedną dogodną okazję - ze Skałką Żabnica. Biję się w pierś, bo powinienem był ją wykorzystać. W kolejnych spotkaniach musi być już lepiej, bo mam zamiar obronić tytuł najlepszego strzelca ligi. Przede wszystkim po to, żeby odwdzięczyć się władzom Rozwoju za zaufanie, jakim mnie obdarzyły - zaznacza.
W tym roku rywalizacja w wyścigu strzelców jest już jednak dużo bardziej zacięta. Tych, którzy mają na swoim koncie osiem lub więcej bramek, jest aż ośmiu. - Roland Buchała z Ruchu Zdzieszowice stwierdził w rozmowie z Wami, że do wygranej nie wystarczy już 16 goli, a 20. Nic dodać, nic ująć - podkreśla Polis. On na razie bramkarzy rywali pokonywał dziewięć razy...
- Wszyscy na nim idą za Górnikiem - wskazuje urodzony w Tarnowskich Górach zawodnik. - Ze mną nie mogło być inaczej. Na Roosevelta jeździłem jeszcze niedawno - gdy byli w ekstraklasie. Teraz brakuje na to czasu, ale jeśli tylko trochę go znajdę, to na trybunach w Zabrzu znów się pojawię. Będzie okazja, żeby odwiedzić Dawida Gajewskiego - dodaje Polis.
Dla "Gajosa" to właśnie pobyt w Rozwoju okazał się przepustką do pierwszej drużyny Górnika. Chcąc myśleć o pójściu śladami kolegi, Polis musi tymczasem odzyskać skuteczność, jaką imponował choćby w pierwszej części jesieni. Dość powiedzieć, że na bramkę w ligowym pojedynku czeka od października, kiedy to wbił TOR-owi Dobrzeń Wielki trzy gole.
- Potrzebuję jednego trafienia. Potem będzie już z górki - przekonuje były gracz Orła Babienica/Psary. - Trzeba też powiedzieć, że tej wiosny miałem tylko jedną dogodną okazję - ze Skałką Żabnica. Biję się w pierś, bo powinienem był ją wykorzystać. W kolejnych spotkaniach musi być już lepiej, bo mam zamiar obronić tytuł najlepszego strzelca ligi. Przede wszystkim po to, żeby odwdzięczyć się władzom Rozwoju za zaufanie, jakim mnie obdarzyły - zaznacza.
W tym roku rywalizacja w wyścigu strzelców jest już jednak dużo bardziej zacięta. Tych, którzy mają na swoim koncie osiem lub więcej bramek, jest aż ośmiu. - Roland Buchała z Ruchu Zdzieszowice stwierdził w rozmowie z Wami, że do wygranej nie wystarczy już 16 goli, a 20. Nic dodać, nic ująć - podkreśla Polis. On na razie bramkarzy rywali pokonywał dziewięć razy...
Polecane
Przeczytaj również
07.08.2022
07.08.2022
Główka Paluszka metodą na wicemistrzów