Koniec serii Piasta. Zemściły się niewykorzystane okazje

29.03.2019

Na pięciu zwycięstwach z rzędu zakończyła się znakomita passa zawodników Piasta Gliwice. Wspomnianą serię podopiecznych Waldemara Fornalika przerwał dziś lider z Gdańska, który wygrał na swoim stadionie 2:0 po golach dwóch środkowych obrońców. Wynik piątkowego meczu mógł być jednak nieco inny, gdyby gliwiczanom udało się wykorzystać choć jedną z licznych ofensywnych okazji. 

Łukasz Laskowski/PressFocus

Pojedynek Lechii z Piastem śmiało można było uznać za absolutny hit tej kolejki w Ekstraklasie. W piątkowy wieczór w szranki stanęła bowiem Lechia i Piast, czyli aktualnie pierwsza i trzecia ekipa w ligowej tabeli. Przed bezpośrednim meczem obie drużyny mogły pochwalić się znakomitymi passami na swoim koncie. Gdańszczanie w tym sezonie nie przegrali jeszcze meczu na swoim stadionie, natomiast podopieczni Waldemara Fornalika wygrali pięć ostatnich spotkań i aktualnie dzierżą miano najlepszej drużyny wiosny.

Pierwsza połowa potwierdziła, że Piast z Lechią nieprzypadkowo znajdują się na swoich pozycjach. Od początku na murawie gdańskiego stadionu działo się sporo -  kibice byli świadkami wyrównanego spotkania, w którym nie brakowało walki oraz ofensywnych okazji. Znacznie lepszą skutecznością mogli się jednak pochwalić gospodarze. Lider tabeli bezwzględnie wykorzystał błędy gliwiczan, a swoje dwubramkowe prowadzenie zawdzięczał golom, zdobytym przez środkowych obrońców. Wynik spotkania już w 6. minucie otworzył Błażej Augustyn – defensor przyjął przed polem karnym piłkę, niefortunnie wybitą przez Frantiska Placha i od razu zdecydował się na strzał. Uderzenie po ziemi zaskoczyło całą defensywę oraz golkipera Piasta, któremu nie udało się zrehabilitować za wcześniejszy błąd.

Niecałe 30 minut później Plach musiał ponownie wyciągnąć piłkę z siatki. Filip Mladenović wykonał świetne dośrodkowanie z rzutu wolnego, a najlepiej w polu karnym odnalazł się Michał Nalepa. Defensor w dobrym momencie nabiegł na piłkę i z bliskiej odległości wpakował ją do siatki. 

Gliwiczanie mogli sobie pluć w brodę, bo stworzyli sobie na tyle dużo okazji w ofensywie, że wynik piątkowego spotkania mógłby być zgoła odmienny. O szczególnym pechu mógł mówić będący ostatnio w znakomitej formie Piotr Parzyszek. Napastnik przynajmniej trzykrotnie mógł umieścić piłkę w bramce, a pierwszą dogodną okazje miał jeszcze w momencie, gdy na tablicy wyników widniał bezbramkowy remis. W 4. minucie Parzyszek mógł wykończyć świetną kontrę, przeprowadzoną przez Martina Konczkowskiego, ale piłka po jego strzale z 11 metrów przeszła nad poprzeczką. Jeszcze przed końcem pierwszej połowy Parzyszek doszedł do sytuacji sam na sam, ale przegrał pojedynek z Dusanem Kuciakiem. Napastnik był jednak najbliżej zdobycia gola na początku drugiej połowy, ale jego uderzenie zatrzymało się na słupku. 

Słowackiemu golkiperowi Lechii próbował jeszcze zagrozić Jorge Felix czy Tomasz Jodłowiec (pomocnik najwyżej wyskoczył do centry Konczkowskiego i oddał strzał głową), ale wynik spotkania nie uległ już zmianie. Tym samym Piast zaliczył pierwszą ligową porażkę od 9 lutego, a jego strata do liderującej Lechii wzrosła do 10 punktów. Po tej serii gier gliwiczanie nie opuszczą jednak ligowego podium. 

Lechia Gdańsk – Piast Gliwice 2:0 (2:0)
1:0 – Błażej Augustyn 6'
2:0 – Michał Nalepa 33'

Składy:
Lechia:
Kuciak – Mladenović, Augustyn, Nalepa, Nunes – Kubicki, Łukasik, Makowski – Haraslin (66' Fila), Michał Mak (59' Sobiech) – Paixao (90+3' Arak).Trener: Piotr Stokowiec
Piast: Plach – Kirkeskov, Czerwiński, Korun, Pietrowski (71' Mateusz Mak) – Hateley, Jodłowiec (82' Badia) – Felix, Dziczek, Konczkowski – Parzyszek (74' Papadopulos). Trener: Waldemar Fornalik

Sędzia: Paweł Raczkowski (Warszawa)

źródło: własne/piast-gliwice.eu
autor: Piotr Porębski

Przeczytaj również