Kolejna awantura przy Roosevelta. Tym razem górą trener Lechii

02.06.2014
Wczoraj przy Roosevelta ciekawie było nie tylko na boisku. Po spotkaniu trener Lechii Gdańsk chciał wprowadzić do szatni swojego znajomego. Ochrona nie zgodziła się, co zdenerwowało Ricardo Moniza.
Łukasz Laskowski/Pressfocus
Moniz chciał wprowadzić do szatni osobę, która nie miała specjalnej wejściówki. Szkoleniowiec początkowo spokojnie tłumaczył, że to jest jego przyjaciel. Gdy widział, że ochrona jest nieugięta i nie zamierza zmienić zdania, stał się nerwowy. Doszło do kłótni i przepychanki, którą ostatecznie wygrał Holender, któremu udało się wprowadzić (a raczej przeciągnąć) znajomego do szatni.

Trener gości po wyjściu z szatni rozmawiał - już na spokojnie - z przedstawicielami ochrony i po wyjaśnieniu sytuacji odjechał wraz z drużyną w stronę Gdańska. To nie pierwsza sytuacja, w której do szatni przyjezdnych ktoś chce wejść. Przypomnijmy, że dwa tygodnie temu ochrona nie wpuściła prezesa Legii, Bogusława Leśnodorskiego. Wówczas nie doszło do szarpaniny, ale warszawianie zapowiedzieli, że... zabrzanie już nie będą dostawać tylu wejściówek VIP co poprzednio.
źródło: SportSlaski.pl

Przeczytaj również