Kogo jak kogo, ale szkoleniowców mamy dobrych. Śląscy trenerzy roku

27.12.2012
Chyba na żadnym polu nie mamy w województwie takich kłopotów bogactwa, jak przy wyborze najlepszych trenerów 2012 roku. Z naszymi klubami pracowało w tym roku wielu znakomitych fachowców.

8. Jacek Płachta (HC GKS Katowice)

Nie jest tak, że zauważamy tylko trenerów piłkarskich. Chcemy uhonorować Jacka Płachtę, trenera hokeistów HC GKS Katowice, za dobrą pracę w minionym roku. Najpierw wprowadził ten zasłużony klub z powrotem do elity, a w niej radzi sobie ze zmiennym szczęściem, ale - jak na beniaminka - przyzwoicie. Jego zawodnicy potrafią powalczyć z każdym, a jak mają dobry dzień, mogą, tak jak przed świętami, ograć nawet mistrza Polski.

7. Jerzy Brzęczek (Raków Częstochowa)

Że był bardzo dobrym piłkarzem, nikogo nie trzeba chyba przekonywać. Powoli pokazuje też, że dobrze radzi sobie na ławce trenerskiej. Wiosną jego młoda drużyna Rakowa Częstochowa była jeszcze chimeryczna, choć bez problemów utrzymała się w II lidze. Na jesień zespół spod Jasnej Góry ustabilizował formę i stał się groźny dla każdego. A Brzęczek nie korzystał z półśrodków, tylko dalej stawiał na młodych zawodników z okolic Częstochowy. Po rundzie jesiennej jego drużyna zajmuje czwarte miejsce, zaledwie z punktem straty do miejsca premiowanego awansem. Zwieńczeniem udanego roku było nawiązanie przez Raków współpracy z Borussią Dortmund, w czym spora zasługa Brzęczka, który jest wujkiem Jakuba Błaszczykowskiego.

6. Mirosław Smyła (Rozwój Katowice)

Z takimi ludźmi na ławkach trenerskich, śląskie talenty będą się mieć dobrze. Smyła najpierw wreszcie wywalczył dla Rozwoju awans do II ligi, a tam zajmuje ze swoją drużyną miejsce w środku tabeli. Nie to jest jednak najważniejsze. Ten szkoleniowiec cały czas stawia na młodych. Nie przypadkiem Rozwój wyrasta na ogólnopolską kuźnię talentów. Smyła bardzo umiejętnie wprowadza tych chłopaków do seniorskiej piłki. A II liga nie jest dla nich łatwa, głównie pod względem fizycznym. My cały czas czekamy, aż Smyła przebije się wyżej, bo medialnością przebija chyba wszystkich kolegów po fachu. Jeden z jego byłych zawodników stwierdził, że to kwestia czasu, kiedy obejmie klub z ekstraklasy. Czekamy coraz bardziej niecierpliwie...

5. Ryszard Wieczorek (Energetyk ROW Rybnik)

W pewnym momencie wydawało się, że jest skończony. Ten moment można nazwać bardzo dokładnie. Najpierw został zwolniony z Górnika Zabrze, a później w jednym sezonie przyczynił się do spadku Odry Wodzisław i Piasta Gliwice. Wrócił na opłotkach wielkiego futbolu. Wiosną zrobił z beniaminka z Rybnika "Rycerzy Wiosny", a jesienią był w stanie zdobyć z Energetykiem mistrzostwo jesieni. Niewykluczone, że za moment wejdzie z ROW-em do I ligi. Warto jednak, by nie "odlatywał" z mocarstwowymi planami. A niestety ma takie ambicje.

4. Piotr Mandrysz (GKS Tychy)

Zwolennik cichej, spokojnej i rzetelnej pracy. Przez całą wiosnę tonował nastroje w Tychach, po to by w którymś momencie jakiś z piłkarzy nie pomyślał, że awans do I ligi jest już pewny. Zdołał go wywalczyć i... latem kompletnie posypała mu się drużyna. W letnich wywiadach narzekał, biadolił, ale... jednocześnie solidnie układał nowe klocki. Z zawodników, którzy nie są wirtuozami, ułożył bardzo pracowitą ekipę, która praktycznie nie traci goli i potrafi wygrać z każdym w I lidze. Tym sposobem, beniaminek z Tychów po jesieni jest w czołówce I ligi.

3. Marcin Brosz (Piast Gliwice)

Ma trochę podobny styl pracy do Mandrysza. Nieustannie, na każdym kroku, w każdym klubie pokazuje, jak dobrym jest trenerem. W Piaście wytrzymali ciśnienie po jego fatalnej rundzie, dali mu szansę poustawiać zespół według swojej wizji, a on wygrał I ligę i stopniowo przekonywał do siebie wszystkich niedowiarków. Zrobił z Piasta drużynę, która w ekstraklasie nie wygrywa tylko elementem zaskoczenia, ale też całkiem niezłymi umiejętnościami piłkarskimi.

2. Waldemar Fornalik (Ruch Chorzów)

To był rok jak marzenie, pokazujący, że ciężka praca popłaca. Wiosną bił się do samego końca o przywiezienie na Śląsk mistrzostwa Polski po 23 latach. Przegrał minimalnie, ale dopiero lato i jesień pokazały, jak przeciętnym materiałem ludzkim dysponował. Niespodziewanie dostał jednak szansę pracy z najlepszymi piłkarzami w Polsce. Za wcześnie by oceniać jego pracę jako selekcjonera, lecz na pewno obecnie ma więcej zwolenników niż w momencie obejmowania funkcji, tymczasem jego śląski poprzednik Franciszek Smuda tendencję miał dokładnie odwrotną... Prawdziwym miernikiem jego pracy będzie dopiero 2013 rok.

1. Adam Nawałka (Górnik Zabrze)

Trudno się nie zachwycać tym, co ten szkoleniowiec zrobił w Górniku Zabrze. W trzy lata, z I-ligowca, któremu groził brak awansu do ekstraklasy, przekształcił drużynę w czołowy klub w Polsce. Umiejętnie wprowadza młodych zawodników do drużyny, ale potrafi też wyciągnąć z czeluści zapomnianych Bartosza Iwana czy Seweryna Gancarczyka. Jego konsekwentna praca sprawiła, że Górnik raz wygrywa (częściej), raz przegrywa (bo czasem trzeba), ale ma swój niezmienny styl. A o niewielu drużynach w Polsce można to powiedzieć.

źródło: SportSlaski.pl

Przeczytaj również