"Kiedyś to było nie do pomyślenia, że przyjeżdża do nas Ruch"

04.12.2009
- Dużym plusem naszego klubu jest to, że można liczyć nie tylko na działaczy, ale też mieszkańców - mówi Reinhardt Morawiec, prezes Przyszłości Ciochowice.
A najlepszym tego przykładem jest jego osoba. Funkcję "sternika" klubu pełni już od 25 lat! - Oczywiście społecznie. Ale bardzo poważnie podchodzę do swoich obowiązków. Kiedy tylko czas pozwoli, wybieram się z drużyną na mecze wyjazdowe - podkreśla Morawiec, który śmieje się, że z Przyszłością związany już chyba będzie do końca życia. - W Ciochowicach się urodziłem, tu grałem w piłkę (i nigdzie indziej), a teraz prezesuję. Takie hobby - uśmiecha się.

Pasja prezesa wychodzi klubowi na dobre. Ten nie dość, że pnie się w górę pod względem sportowym, to jeszcze może pochwalić się czym innym. Do Ciochowic trenować przyjeżdżały nawet drużyny z ekstraklasy. - Dzięki temu, że dużo się tu zmieniło w ostatnich latach. Nawet nie chcę mówić, jak kiedyś wyglądał budynek klubowy i murawa. A dziś? Trenował tu Widzew i Ruch. Górnik nawet rozegrał sparing z Banikiem Ostrawa. Mamy trybunę z siedziskami, czekamy na kolejne krzesełka, ze Stadionu Śląskiego. Urząd Marszałkowski nam je obiecał - cieszy się.

- Dużym plusem naszego klubu jest, że można liczyć na działaczy, ale też mieszkańców - kiwa głową prezes obecnie 5. drużyny w I grupie IV ligi.
autor: Stanisław Hajda

Przeczytaj również