"Kiedyś starszyzna w szatni to była świętość. A teraz to szkoda gadać"
08.07.2010
Trudno wśród naszych III-ligowców znaleźć kogoś, kto pochwalałby decyzję PZPN-u o zmianie wieku młodzieżowca z 23 na 21 lat. Kimś takim nie jest też Łukasz Antczak. - Dla ludzi ze związku wszystko wygląda fajnie. Tyle że zza biurka. Czasem wypadałoby zza niego wstać - uważa pomocnik BKS-u Stal Bielsko-Biała. - Konsekwencje ich decyzji są naprawdę duże. Przykładowo, my mamy teraz jednego młodzieżowca, a gdyby przepisy zostały nietknięte, to byłoby ich pięciu czy sześciu... - zauważa Antczak.
- Gdyby to jeszcze miało tym młodym chłopakom pomóc, to w porządku. Ale nie pomaga. Może nawet jest wręcz przeciwnie. Taki piłkarz wie, że co by się nie działo, to on musi grać. To nie jest najlepsza forma mobilizacji - przekonuje doświadczony pomocnik.
A będąc już przy temacie młodych, zwraca uwagę na to, jak zmienia się ich podejście do futbolu. Niestety, na gorsze. - Kiedyś starszyzna w szatni to była świętość. A teraz to szkoda gadać.
- Gdyby to jeszcze miało tym młodym chłopakom pomóc, to w porządku. Ale nie pomaga. Może nawet jest wręcz przeciwnie. Taki piłkarz wie, że co by się nie działo, to on musi grać. To nie jest najlepsza forma mobilizacji - przekonuje doświadczony pomocnik.
A będąc już przy temacie młodych, zwraca uwagę na to, jak zmienia się ich podejście do futbolu. Niestety, na gorsze. - Kiedyś starszyzna w szatni to była świętość. A teraz to szkoda gadać.
Polecane