Kiedy pójdzie na urlop, to do bramki wejdzie Mariusz Luncik
25.08.2009
AKS w pierwszych dwóch meczach zdobył zaledwie jeden punkt. Dopiero w trzeciej potyczce mikołowianie zainkasowali komplet punktów. Spora w tym zasługa Piotra Kowalczyka, który w kilku niebezpiecznych sytuacjach uratował swój zespół przed utratą golą. Uważnym obserwatorom nie mógł jednak umknąć fakt, że w każdym ze spotkań na ławce drużyny zasiada doświadczony i mający za sobą występy w ekstraklasie, Mariusz Luncik.
Czy to oznaczało, że Kowalczyk wygrał rywalizację z byłym golkiperem m.in. GKS-u Katowice? - Obaj grają na podobnym poziomie. Jednak postanowiliśmy, że w uznaniu za zasługi, jakie nasz dotychczasowy bramkarz miał w poprzednim sezonie, kiedy to miał spory wkład w nas awans, to właśnie on rozpocznie sezon w pierwszym składzie. Chwała za to Mariuszowi, który zgodził się na takie rozwiązanie - wyjaśnia Rafał Krzyżanowski, grający trener AKS-u.
Jak się jednak okazuje, jest już pewne, że Luncik niedługo zadebiutuje w barwach mikołowskiego klubu. - Taka była umowa miedzy naszą trójką. W pierwszych czterech meczach broni Kowalczyk, a następnie wyjeżdża na urlop. Wówczas w jego miejsce wskakuje na cztery spotkania Luncik. Następnie dojdzie do jeszcze jednej takiej serii, a co później, to zobaczymy - mówi z uśmiechem Krzyżanowski.
Czy to oznaczało, że Kowalczyk wygrał rywalizację z byłym golkiperem m.in. GKS-u Katowice? - Obaj grają na podobnym poziomie. Jednak postanowiliśmy, że w uznaniu za zasługi, jakie nasz dotychczasowy bramkarz miał w poprzednim sezonie, kiedy to miał spory wkład w nas awans, to właśnie on rozpocznie sezon w pierwszym składzie. Chwała za to Mariuszowi, który zgodził się na takie rozwiązanie - wyjaśnia Rafał Krzyżanowski, grający trener AKS-u.
Jak się jednak okazuje, jest już pewne, że Luncik niedługo zadebiutuje w barwach mikołowskiego klubu. - Taka była umowa miedzy naszą trójką. W pierwszych czterech meczach broni Kowalczyk, a następnie wyjeżdża na urlop. Wówczas w jego miejsce wskakuje na cztery spotkania Luncik. Następnie dojdzie do jeszcze jednej takiej serii, a co później, to zobaczymy - mówi z uśmiechem Krzyżanowski.
Polecane