Katowice - Dąbrowa 64-72
04.02.2009
Spotkanie rozpoczęło się od festiwalu rzutów zza linii 6,25 m. Skuteczniejsi byli dąbrowianie i to oni uzyskali przewagę kilku "oczek". Wkrótce jednak gospodarze wyrównali straty za sprawą gry zespołowej. Goście starali się dogrywać głównie pod kosz. Jednak skuteczność wysokich zawodników pozostawiała wiele do życzenia.
AZS konsekwentnie realizował swoją taktykę i kolejne celne rzuty z dystansu wyprowadziły katowiczan na prowadzenie. Egzekutorami w szeregach miejscowych okazali się Donigiewicz (11 punktów w I połowie, w tym trzy "trójki") i Szybowicz (8 "oczek", w tym dwa razy zza linii 6,25 m). Dąbrowianie zdecydowali się na zastosowanie obrony strefowej, co pozwoliło osłabić poczynania podopiecznych Mirosława Stawowskiego w ofensywie.
W zespole przyjezdnych uaktywnił się Milewski i jego akcje pozwoliły zbliżyć się do gospodarzy. Ozdobą pierwszej kwarty był wspaniały blok Donigiewicza (185 cm wzrostu), na wchodzącym pod kosz Milewskim (202 cm wzrostu).
Końcówka trzeciej odsłony należała do katowiczan. "Akademicy" zdołali odskoczyć na dziewięć punktów i było to ich najwyższe prowadzenie. O losach spotkania zadecydowała ostatnia część, w której koszykarze ze stolicy Górnego Śląska zdobyli tylko siedem punktów. Głównym powodem słabej postawy było zejście Piotrkowskiego. Zawodnik zaliczył pięć przewinień i musiał opuścić parkiet.
Kluczowe dla losów spotkania okazało się wprowadzenie do gry Malcherczyka. Skrzydłowy w ciągu 10 minut zdobył 12 punktów w tym dwukrotnie rzucił za trzy. - Szczególne postawa Malcherczyka wpłynęła na naszą grę. Marcin pociągnął za sobą całą drużynę, co praktycznie zadecydowało o wygranej - komplementował swojego podopiecznego Wojciech Wieczorek, trener MKS-u. Zmęczeni gospodarze nie byli już w stanie powalczyć w końcówce o odrobienie strat.
Pod szatniami
[b]Marcin Malcherczyk [/b](skrzydłowy Dąbrowy): Udało nam się zrewanżować za porażkę w Dąbrowie. Nie czuję się bohaterem. To cały zespół zapracował na sukces dobrą postawą w defensywie. Ja wykorzystałem okazję do kontr i dodatkowo udało mi się trafić dwie "trójki". Nadal walczymy o play-off.
[b]Radosław Basiński[/b] (rozgrywający Dąbrowy): Mecz był bardzo szybki. Katowiczanie Mają krótszą ławkę i nie mieli sił by nas dogonić. Wykorzystaliśmy nasze atuty pod koszem, gdy boisko opuścił Piotrkowski.
Głos trenerów
[b]Mirosław Stawowski[/b] (trener Katowic): Zabrakło sił w końcówce. W czwartej kwarcie zawiodła nasza podstawowa broń, czyli rzuty za trzy punkty. W tym fragmencie gry nie trafiliśmy ani razu zza linii 6,25 m. Nie da się wygrać spotkania mając tylko jeden atut, ale nie mogliśmy grać pod kosz, gdyż wcześniej boisko z powodu przewinień musiał opuścić Piotrkowski.
[b]Wojciech Wieczorek[/b] (trener Dąbrowy): Pojedynki derbowe rządzą się swoimi prawami. Rywal jest bardzo groźny na swoim parkiecie i spodziewaliśmy się ostrej walki przez 40 minut. Początkowo nie wychodziło, ale w końcówce nastąpiło przebudzenie. Zagraliśmy swoją koszykówkę i to przyniosło efekt.
[b]
[/b]
AZS konsekwentnie realizował swoją taktykę i kolejne celne rzuty z dystansu wyprowadziły katowiczan na prowadzenie. Egzekutorami w szeregach miejscowych okazali się Donigiewicz (11 punktów w I połowie, w tym trzy "trójki") i Szybowicz (8 "oczek", w tym dwa razy zza linii 6,25 m). Dąbrowianie zdecydowali się na zastosowanie obrony strefowej, co pozwoliło osłabić poczynania podopiecznych Mirosława Stawowskiego w ofensywie.
W zespole przyjezdnych uaktywnił się Milewski i jego akcje pozwoliły zbliżyć się do gospodarzy. Ozdobą pierwszej kwarty był wspaniały blok Donigiewicza (185 cm wzrostu), na wchodzącym pod kosz Milewskim (202 cm wzrostu).
Końcówka trzeciej odsłony należała do katowiczan. "Akademicy" zdołali odskoczyć na dziewięć punktów i było to ich najwyższe prowadzenie. O losach spotkania zadecydowała ostatnia część, w której koszykarze ze stolicy Górnego Śląska zdobyli tylko siedem punktów. Głównym powodem słabej postawy było zejście Piotrkowskiego. Zawodnik zaliczył pięć przewinień i musiał opuścić parkiet.
Kluczowe dla losów spotkania okazało się wprowadzenie do gry Malcherczyka. Skrzydłowy w ciągu 10 minut zdobył 12 punktów w tym dwukrotnie rzucił za trzy. - Szczególne postawa Malcherczyka wpłynęła na naszą grę. Marcin pociągnął za sobą całą drużynę, co praktycznie zadecydowało o wygranej - komplementował swojego podopiecznego Wojciech Wieczorek, trener MKS-u. Zmęczeni gospodarze nie byli już w stanie powalczyć w końcówce o odrobienie strat.
Pod szatniami
[b]Marcin Malcherczyk [/b](skrzydłowy Dąbrowy): Udało nam się zrewanżować za porażkę w Dąbrowie. Nie czuję się bohaterem. To cały zespół zapracował na sukces dobrą postawą w defensywie. Ja wykorzystałem okazję do kontr i dodatkowo udało mi się trafić dwie "trójki". Nadal walczymy o play-off.
[b]Radosław Basiński[/b] (rozgrywający Dąbrowy): Mecz był bardzo szybki. Katowiczanie Mają krótszą ławkę i nie mieli sił by nas dogonić. Wykorzystaliśmy nasze atuty pod koszem, gdy boisko opuścił Piotrkowski.
Głos trenerów
[b]Mirosław Stawowski[/b] (trener Katowic): Zabrakło sił w końcówce. W czwartej kwarcie zawiodła nasza podstawowa broń, czyli rzuty za trzy punkty. W tym fragmencie gry nie trafiliśmy ani razu zza linii 6,25 m. Nie da się wygrać spotkania mając tylko jeden atut, ale nie mogliśmy grać pod kosz, gdyż wcześniej boisko z powodu przewinień musiał opuścić Piotrkowski.
[b]Wojciech Wieczorek[/b] (trener Dąbrowy): Pojedynki derbowe rządzą się swoimi prawami. Rywal jest bardzo groźny na swoim parkiecie i spodziewaliśmy się ostrej walki przez 40 minut. Początkowo nie wychodziło, ale w końcówce nastąpiło przebudzenie. Zagraliśmy swoją koszykówkę i to przyniosło efekt.
[b]
[/b]
Polecane
Koszykówka
Przeczytaj również
07.08.2022
07.08.2022
Główka Paluszka metodą na wicemistrzów