Kasperczyk: Nie chciałem szaleć, bo w piątek gramy "mecz o 6 punktów"
27.09.2011
Kibice gospodarzy skandowali głośno "Jeszcze trzy, jeszcze trzy!", kiedy to ich ulubieńcy prowadzili trzema golami. Ich prośby nie zostały jednak wysłuchane, choć i tak powody do zadowolenia są. - Mecz bez historii. Przy stanie 3-0 podjęliśmy decyzję, żeby nie szaleć, bo już w piątek gramy tak zwany "mecz o sześć punktów" przeciwko ŁKS-owi Łódź - mówi trener Podbeskidzia, Robert Kasperczyk.
- Widziałem po niektórych zawodnikach zmęczenie, a wynikło to stąd, że grali oni dwa dni temu w drugiej drużynie. Dlatego też specjalnie nie szarżowaliśmy. Cieszę się, że mamy wyrównaną kadrę, w której ktokolwiek wejdzie na boisko, potrafi ugrać dobry wynik - dodaje.
W nieco mniej optymistycznym humorze po meczu był trener gości, Kamil Kiereś. - Jedno jest pewne, odpadamy z Pucharu Polski. Wiem, że będę krytykowany za podjęcie decyzji o wystawieniu młodych zawodników. Ale priorytetem jest liga. Oczywiście, Podbeskidzie też wystawiło rezerwowy skład, ale w przeciwieństwie do moich 17-19- latków, tam grają piłkarze już doświadczeni. Nie można zapomnieć o dobrych momentach gry Bełchatowa, ale jestem daleki od chwalenia za przegrany mecz.
- Widziałem po niektórych zawodnikach zmęczenie, a wynikło to stąd, że grali oni dwa dni temu w drugiej drużynie. Dlatego też specjalnie nie szarżowaliśmy. Cieszę się, że mamy wyrównaną kadrę, w której ktokolwiek wejdzie na boisko, potrafi ugrać dobry wynik - dodaje.
W nieco mniej optymistycznym humorze po meczu był trener gości, Kamil Kiereś. - Jedno jest pewne, odpadamy z Pucharu Polski. Wiem, że będę krytykowany za podjęcie decyzji o wystawieniu młodych zawodników. Ale priorytetem jest liga. Oczywiście, Podbeskidzie też wystawiło rezerwowy skład, ale w przeciwieństwie do moich 17-19- latków, tam grają piłkarze już doświadczeni. Nie można zapomnieć o dobrych momentach gry Bełchatowa, ale jestem daleki od chwalenia za przegrany mecz.
Polecane