Kapitan Skałki: Mamy trochę inne cele niż w zeszłym sezonie
04.09.2011
- Po pięciu meczach bez zwycięstwa, nareszcie wygraliśmy. Trochę szkoda tej straconej w końcówce bramki, ale nie możemy narzekać. W końcu po meczach, w których nie mogliśmy strzelić gola, zdobyliśmy aż cztery. Trzeba być z tego zadowolonym i mam nadzieję, że to będzie dla nas przełamanie - mówi kapitan żabniczan.
Trudno jednak, mimo wszystko, liczyć na to, że zawodnicy Vladimira Vesely'ego ruszą teraz na szczyt tabeli. - Mamy inną drużynę niż w zeszłym roku. Nie mówię, że gorszą, ale cele też są trochę inne - nie ukrywa zawodnik z Rychwałdu. - Młodzi chłopcy muszą się wkomponować w skład i zgrać. Mam nadzieję, że teraz wszyscy uwierzymy, że możemy wygrywać - dodaje.
Dla 34-latka z Rychwałdu ten sezon jest jak na razie wyjątkowo dziwny. Nominalnie jest prawym obrońcą i na tej pozycji zaczynał rozgrywki. W końcówce spotkania ze Skrą Częstochowa z konieczności występował na lewej stronie defensywy. Z kolei w starciu z Victorią Częstochowa biegał raz na lewej pomocy, raz po przeciwległej stronie. Dodajmy, że wszędzie spisywał się bardzo solidnie. - Całą moją przygodę z piłką gram na bokach, więc nie robi mi wielkiej różnicy, czy w pomocy, czy też w obronie - bagatelizuje zawodnik. Można jednak być niemal pewnym, że jeśli przyjdzie taka potrzeba, trener Vesely będzie go mógł wystawić także na środku, a zawodnik i tak sobie poradzi...
Trudno jednak, mimo wszystko, liczyć na to, że zawodnicy Vladimira Vesely'ego ruszą teraz na szczyt tabeli. - Mamy inną drużynę niż w zeszłym roku. Nie mówię, że gorszą, ale cele też są trochę inne - nie ukrywa zawodnik z Rychwałdu. - Młodzi chłopcy muszą się wkomponować w skład i zgrać. Mam nadzieję, że teraz wszyscy uwierzymy, że możemy wygrywać - dodaje.
Dla 34-latka z Rychwałdu ten sezon jest jak na razie wyjątkowo dziwny. Nominalnie jest prawym obrońcą i na tej pozycji zaczynał rozgrywki. W końcówce spotkania ze Skrą Częstochowa z konieczności występował na lewej stronie defensywy. Z kolei w starciu z Victorią Częstochowa biegał raz na lewej pomocy, raz po przeciwległej stronie. Dodajmy, że wszędzie spisywał się bardzo solidnie. - Całą moją przygodę z piłką gram na bokach, więc nie robi mi wielkiej różnicy, czy w pomocy, czy też w obronie - bagatelizuje zawodnik. Można jednak być niemal pewnym, że jeśli przyjdzie taka potrzeba, trener Vesely będzie go mógł wystawić także na środku, a zawodnik i tak sobie poradzi...
Polecane