Jubileusz trenera BKS-u. "Pewnie będę tu pracował 20 lat"

02.09.2011
Marek Mandla jutro będzie obchodzić czwartą rocznicę podjęcia pracy w BKS-ie Stal Bielsko-Biała. W naszych klubach od ekstraklasy do III ligi nikt nie pracuje dłużej. Na nim jednak nie robi to żadnego wrażenia.
- Ja obchodzę jubileusze - 5, 10, 15, 25, 50, 100 - odpowiada w swoim stylu szkoleniowiec III-ligowca. - Oprócz tego jeszcze urodziny co roku. A co to są cztery lata? - pyta. W naszym kraju to jednak sporo. Żaden z trenerów od ekstraklasy do III ligi w naszym województwie, nie utrzymał się na ławce trenerskiej dłużej. A, że z Mandlą będzie wyjątkowo, zapowiadało się już od samego początku...

Był sezon 2007/2008, a więc rok przed wielką reorganizacją rozgrywek w Polsce. To oznaczało, że z IV ligi, która wtedy była czwartym poziomem rozgrywkowym, aż 12 drużyn spadało do piątej klasy. Aby znaleźć się w nowo tworzonej III lidze śląsko-opolskiej, należało uplasować się albo w pierwszej trójce, albo zająć czwarte miejsce i wygrać baraże.

BKS, pod wodzą Krzysztofa Wolaka, zaczął sezon tragicznie. W pięciu meczach zdobył jeden punkt i wydawało się, że nie ma szans, by ten zasłużony klub się utrzymał. Z Walki Zabrze ściągnięto więc Mandlę, a ten - dwa dni po podpisaniu kontraktu - rozbił Start Mszana aż 7-0! Pod koniec sezonu też było dobrze, bo Stal, po barażach, ograła Górnik MK Katowice i znalazła się w III lidze, w której gra do dziś.



W trzech kolejnych sezonach bielszczanie zajmowali miejsce na podium. Gdyby warunki były lepsze, pewnie już dawno BKS grałby w II lidze. Mandla jednak wie, że klubu nie stać na rozgrywki na poziomie centralnym. Tak było przynajmniej w poprzednich latach. Trener tracił przed każdym sezonem "zęby trzonowe", wydawało się, że nie skompletuje kadry, a później... zespół miał ten sam styl, charakter i był groźny dla każdego. Jakie dla trenera BKS-u były te cztery lata?

- Życie jest tak dynamiczne, że trudno w ogóle mówić, jakie były cztery lata. Były różne. Więcej było dobrych okresów. Mamy fajny zespół, jest atmosfera dla sportu. Ale są też mankamenty, o których niejednokrotnie mówię - brak bazy, brak kapitału ludzkiego, w mieście jesteśmy numerem dwa, w klubie jesteśmy numerem dwa. To nie pomaga, więc jeszcze większa chwała, że potrafimy stworzyć zespół, który cały czas jest w czołówce. To zasługa naszej ciężkiej pracy - tłumaczy trener.

Skoro został tak długo, to w Bielsku chyba musi mu się podobać. - Jest stabilizacja, są uczciwi ludzie i jakieś zainteresowanie tą piłką. Cząstkę swojej pracy i zdrowia tu zostawiam, staram się oddawać serce. Wiele rzeczy chciałbym jeszcze zrobić, ale możliwości, niestety, stoją w miejscu, bo żyjemy w takim, a nie innym kraju. Mam jednak motywację i wizję, którą staram się przekazywać piłkarzom - dodaje.

Dla trenera Stali cztery lata w jednym klubie to jednak nic wielkiego... - Mam ponad 50 lat i do tej pory pracowałem w... trzech zespołach. W GKS-ie Katowice byłem 10 lat, w Walce Zabrze 15, więc tu pewnie będę 20. Cóż to są cztery lata? - uśmiecha się. - U nas, w polskim piekiełku, wydaje się, że zawsze trzeba tylko zmienić trenera. Tymczasem można go ocenić najwcześniej po dwóch latach. Proszę zobaczyć, jak długo pracują Alex Ferguson czy Arsene Wenger. Tam wiedzą, że to piłkarze są najważniejsi, więc nie zmieniają szkoleniowców częściej niż garniturów, tylko dokonują korekt w składach - kończy Marek Mandla.

5. kolejka III ligi śląsko-opolskiej:
LZS Leśnica - BKS Stal Bielsko-Biała.
TOR Dobrzeń Wielki - Przyszłość Rogów.
Szczakowianka Jaworzno - Victoria Chróścice.
Pniówek Pawłowice - Odra Opole.
Skałka Żabnica - Victoria Częstochowa.
Start Namysłów - Start Bogdanowice.
Polonia Łaziska Górne - Skra Częstochowa.
Rozwój Katowice - LZS Piotrówka.
autor: Michał Trela

Przeczytaj również