Jedni o puchary, drudzy o utrzymanie

03.05.2021

Arcyciekawie zapowiadają się nadchodzące tygodnie. W poszczególnych ligach dochodzi do ostatecznych rozstrzygnięć, często nieoczekiwanych. Powoli kończy się także sezon w naszej rodzimej Ekstraklasie. Potem rozpoczną się zmagania w ramach EURO 2021. Warto więc spojrzeć na sportbonusowy.pl i zobaczyć, gdzie i na co warto jest w najbliższym czasie postawić.

Łukasz Sobala/PressFocus

We wspomnianej Ekstraklasie mamy w tej chwili dwie główne niewiadome. Kto zajmie na końcu pozycję czwartą, gwarantującą grę w europejskich pucharach oraz kto szeregi najwyższej klasy rozgrywkowej opuści. W obu przypadkach zamieszane są ekipy z Województwa Śląskiego, choć pewnie w tym drugim przypadku nie ma się z czego cieszyć.

Na początek więc parę słów o zespole Piasta Gliwice. Trener Waldemar „The King” Fornalik już kilka rzeczy niewiarygodnych wykręcił, z mistrzostwem na czele. W tym sezonie miał jednak wyjątkowo pod górkę. Na początku zaliczył wstydliwą serie bez zwycięstwa i wydawało się, że jego trenerski stołek robi się coraz bardziej gorący. Na szczęście włodarze klubu wytrzymali ciśnienie, sięgnęli po wzmocnienia w postaci Jakuba Świerczoka i nie dość, że nie drżą już o utrzymanie, to jeszcze mogą obecne rozgrywki zakończyć z całkiem przyzwoitym osiągnięciem.

Wspomniany Świerczok jest tu, obok samego Fornalika, postacią kluczową. To on wprowadził do szatni zespołu pewność siebie, czasem ocierającą się o bezczelność. Nawet chyba więcej niż czasem. Do tego, jak na warunki polskie, jest zawodnikiem nietuzinkowym. Potrafi wymyślić coś z niczego i sam wykreować sobie okazje bramkowe. Mając takiego zawodnika z przodu, lepiej czują się i pomocnicy i obrońcy. Nic więc dziwnego, że były zawodnik m.in. Cracovii jest obecnie drugim strzelcem Ekstraklasy, najbardziej bramkostrzelnym Polakiem w lidze i coraz głośniej mówi się o nim jako o kandydacie do gry na Euro. Nawet jeśli do tego nie dojdzie to Świerczok obecne rozgrywki będzie mógł uznać za bardzo udane i być może latem opuści ponownie Gliwice.

Co do samego Piasta, to zajęcie czwartego miejsca byłoby nie lada osiągnięciem. Znaczyłoby to, że zespół trzeci rok z kolei zaprezentuje się na europejskich boiskach. Dotychczas szału może nie było, ale patrząc na potencjał i możliwości klubu, to duże osiągnięcie. Piast ma już całkiem przyzwoite zagraniczne obycie, które w decydujących momentach mogło by mieć wpływ na wynik meczów. Tak zwane frycowe (jakie było już zapłacone choćby w domowym meczu z BATE Borysow) akurat tego zespołu już dotyczyć nie powinno. Pozostało więc wygrać ostatnie spotkanie, a co jak co – gra pod presją ekipie z Gliwic nie jest obca.

Na przeciwległym biegunie znajduje się Podbeskidzie Bielsko-Biała. Górale w zimie postanowili przewietrzyć szatnie i powierzyć misje ratowania ligowego bytu doświadczonemu Robertowi Kasperczykowi. Dokooptowano mu kilku niezłych graczy i liczono, że to wszystko pod Klimczokiem w końcu zatrybi. Sam szkoleniowiec przed startem ligi opowiadał o uśmiechach w szatni, które to chyba rozpromieniły się po zwycięstwie nad Legią na inaugurację rundy wiosennej. W kolejnym meczu udało się pokonać Górnika Zabrze, potem remis na Cracovii. Wydawało się, że wszystko idzie w dobrym kierunku.

Niestety, nagle wszystko się załamało, a punktować zaczęli inni. W grę Podbeskidzia wdarła się nerwowość, a w decydujących momentach piłka nie chciała wpadać do bramki. W efekcie klub spod Klimczoka znalazł się na ostatnim miejscu w tabeli i w zasadzie tylko cud uratować go może przed spadkiem.

Przeczytaj również