Jan Żurek zdruzgotany: Może kiedyś trzeba dostać takie bomby?

06.05.2012
Jan Żurek to trener, który prowadził wiele zespołów na poziomie ekstraklasy i I ligi. Najwyższej porażki w życiu doznał jednak wczoraj, na szczeblu... IV ligi. Jego Iskra Pszczyna została zdemolowana na Rekordzie.
Do przerwy jeszcze nic tego nie zapowiadało. Bielszczanie prowadzili 1-0 po bramce Bartosza Woźniaka. Nawet podwyższenie wyniku z rzutu karnego nie spowodowało u pszczynian poddania się, bo ci szybko sami wykorzystali "jedenastkę" i zbliżyli się do Rekordu na 1-2. A jednak nagle coś pękło. Zawodnicy Iskry stracili sześć goli i przegrali 1-8, choć gdyby nie bramkarz, wynik mógł być dwucyfrowy...

- Nigdy nie przegrałem tak wysoko... Przynajmniej sobie tego nie przypominam. Wiadomo, że nie mamy tak silnej drużyny, jak jesienią, ale w najczarniejszych snach nie przypuszczałem, że zostaniemy tak zmiażdżeni. To jest po prostu wstyd... Nic nas nie tłumaczy! Rozumiem, jakbym grał samymi juniorami i jest kilku chłopaków dopiero wchodzących do drużyny, ale... mam przecież kilku doświadczonych zawodników - przypomina Żurek. Istotnie, sam Bogdan Prusek i Grzegorz Lekki mają razem na koncie blisko pół tysiąca występów w ekstraklasie!

- Nie można przegrać tak wysoko. A przede wszystkim, nie można w taki sposób odpuścić. W ciągu 10 minut straciliśmy pięć bramek! Dla mnie to jest szok. Nawet jak jest zły wynik, to ta chęć walki musi być. Do przerwy było nieźle, ale potem popełnialiśmy tak głupie, tak koszmarne błędy, że to po prostu nie przystoi. Tak wysoka przegrana to również moja porażka. Może kiedyś trzeba dostać takie bomby, bo takie po prostu jest życie? - kończy były trener Górnika Zabrze, Ruchu Chorzów czy Polonii Warszawa.
autor: Michał Trela

Przeczytaj również