Jan Woś po raz pierwszy jako trener zmierzy się z Odrą Wodzisław

07.09.2012
Jest legendą Odry Wodzisław, więc mecz z nią musi traktować szczególnie. Jan Woś, obecny trener Skry Częstochowa, liczy, że jego zawodnicy podniosą się dziś po zeszłotygodniowym blamażu.
Trudno bowiem inaczej określić sytuację, w której jeden z kandydatów do awansu przegrywa aż 0-5, a to spotkało graczy Skry w Opolu. - Są takie mecze, po których trudno wytłumaczyć przyczyny klęski. Sam jako piłkarz przeżyłem wiele takich występów i wiem, że jedynym lekarstwem na takiego kaca jest po prostu wyrwanie z pamięci takiego występu. W I połowie, mimo niekorzystnego wyniku, mieliśmy cztery okazje do zdobycia bramki, z czego dwie 100-procentowe. Po przerwie natomiast nie istnieliśmy. Nie wiedzieliśmy, czy się bronić, czy próbować zdobyć honorowego gola. A wiadomo, że strach ma wielkie oczy, więc skończyło się 0-5 - tłumaczy Woś.

Dziś częstochowianie zagrają u siebie z Odrą Wodzisław. - Piłka nożna jest piękną dyscypliną i daje możliwość szybkiej rehabilitacji po porażkach. Oglądałem ostatni mecz wodzisławian, który przegrali 0-3 i wynik jest mylący. Odra była długimi momentami lepszym zespołem. Brakowało jej skuteczności, ale poprzednimi meczami z Namysłowem i Piotrówką Odra udowodniła, że nie jest chłopcem do bicia. My jednak na własnym boisku zdobyliśmy komplet punktów i zamierzamy podtrzymać tę dobrą passę. Każdy mecz jest jednak inny, więc musimy uważać. Wystarczy głupio stracona bramka, by zostać bez punktów - dodaje.

- A wracając do meczu z Odrą Opole, to może być dla nas takie oczyszczające spotkanie. W poprzednim sezonie przegraliśmy 1-3 ze Startem Namysłów, który nie wygrał od 300 dni. Ten kubeł zimnej wody sprawił, że nie znaleźliśmy już pogromcy do końca rozgrywek - kończy trener Skry Częstochowa.
źródło: Sport

Przeczytaj również