Jan Woś: Głośno mówiłem o awansie i nakręciłem spiralę

21.09.2012
- Musimy wygrać z Czańcem. Czy zawodnicy wytrzymają ciśnienie? Wiedzą, że od wyniku nie zależy niczyje życie, a co najwyżej moja posada - mówi Jan Woś, trener Skry Częstochowa.
Częstochowianie, którzy głośno mówili o awansie do II ligi, przegrali trzy spotkania z rzędu. - Wybrałem metodę marchewki. Zabrałem chłopaków na ognisko, pogadaliśmy sobie o tym, co nas boli. Gdybyśmy grali słabo i na naszą grę nie można by było patrzeć, zastosowałbym ostrzejszy wariant. Uznałem jednak, że moi zawodnicy nie potrzebują opier... i kary finansowej - tłumaczy.

Czy jednak mecz z LKS-em Czaniec będzie się toczyć o jego posadę? - Mam pełne poparcie członków zarządu klubu, choć bez szczerej rozmowy się nie obeszło. W związku z zaistniałą sytuacją czuję jednak pewien dyskomfort, bo to ja głośno mówiłem o awansie i nakręciłem spiralę. Ale zawodnicy muszą wytrzymać ciśnienie. Poświęciliśmy temu spotkaniu tydzień, treningi były nieco lżejsze, łagodniejsze. Wiedzą, że od dzisiejszego spotkania nie zależy czyjeś życie, a... co najwyżej moja posada - mówi były gracz Odry Wodzisław.

Plany Skry się jednak nie zmieniły. - Drobne przeszkody nie mogą nam przysłonić celu, który sobie postawiliśmy, a więc awansu do II ligi. Wierzę, że jest to realny plan, bowiem w III-ligowej stawce nie ma takiego zespołu, jakim w zeszłym sezonie był Rozwój Katowice - kończy Woś.
źródło: Sport

Przeczytaj również