Jan Furtok wspomina pamiętny mecz: Wygraliśmy, ale był to ogromny wstyd
25.03.2013
Pierwszy raz nasza kadra zagrała z San Marino w 1993 roku. Nikt nie zastanawiał się, czy wygramy, ale ile bramek zdobędziemy. W meczu tym zagrał Jan Furtok, legendarny napastnik GKS-u Katowice. - Niestety, jak się później okazało, to spotkanie nie było takie łatwe. Przeciwnicy zamurowali bramkę, oddawaliśmy wiele strzałów z dystansu. Fakt, że ostatecznie wygraliśmy 1-0, ale był to dla nas ogromny wstyd - przyznaje w rozmowie z "Dziennikiem Zachodnim".
Bramkę na wagę zwycięstwa zdobył Furtok. Gol - zdobyty ręką - jest wspominany do dzisiaj. Były napastnik GieKSy zapewnia, że zagranie nie było celowe. - Zadziałał instynkt. Gdy piłka była jeszcze w locie, pchnąłem ją ręką. Sądziłem, że po drodze odbije się jeszcze od obrońcy, ale tak się nie stało. Chwilę później zobaczyłem piłkę w bramce i wpadłem w szał radości. Dla mnie, jak i dla całej drużyny to była ulga. Długo męczyliśmy się piłkarzami amatorami - wspomina.
Bramkę na wagę zwycięstwa zdobył Furtok. Gol - zdobyty ręką - jest wspominany do dzisiaj. Były napastnik GieKSy zapewnia, że zagranie nie było celowe. - Zadziałał instynkt. Gdy piłka była jeszcze w locie, pchnąłem ją ręką. Sądziłem, że po drodze odbije się jeszcze od obrońcy, ale tak się nie stało. Chwilę później zobaczyłem piłkę w bramce i wpadłem w szał radości. Dla mnie, jak i dla całej drużyny to była ulga. Długo męczyliśmy się piłkarzami amatorami - wspomina.
Polecane
Przeczytaj również
24.07.2022
24.07.2022
"GieKSa" w szoku przy pustym Blaszoku