Jak były piłkarz Górnika ocenia pierwszy sezon swojej drużyny w IV lidze?

09.06.2012
KS Wisła Ustronianka zakończył dziś debiutancki sezon w IV lidze porażką z Rekordem Bielsko-Biała. Ireneusz Kościelniak, trener klubu, jest jednak zadowolony z całych rozgrywek.
Wiślan przez dużą część sezonu można było uznawać za rewelację II grupy IV ligi. Beniaminek imponował zdyscyplinowaniem taktycznym i solidną grą z tyłu. Ponadto, na jego boisku na "Jonidle" mało kto wygrywał. - To był udany sezon, może poza ostatnimi meczami, w których ponieśliśmy pięć porażek z rzędu. Dopadły nas jednak problemy kadrowe - związane z kontuzjami i z tym, że mamy generalnie wąską liczbę zawodników - tłumaczy Kościelniak.

Były gracz Górnika Zabrze i Arki Gdynia ogólnie ocenia jednak ten sezon dobrze. - Jako beniaminek szybko zapewniliśmy sobie utrzymanie, graliśmy jak równy z równym z przeciwnikami, którzy walczyli o awans. Nawet ten ostatni mecz, który oczywiście toczył się pod dyktando Rekordu Bielsko-Biała, wstydu nam nie przyniósł. Mogliśmy go przy odrobinie szczęścia zremisować - twierdzi.

Mówi się jednak, że dla beniaminka najtrudniejszy jest drugi sezon po awansie. Co czeka Wisłę? - Myślę, że jesteśmy bogatsi o sporo doświadczeń, dokonamy kilku korekt, może wzmocnień i Wisła naprawdę będzie mocna. Na pewno stać nas na więcej, jeśli będziemy mieć szerszą kadrę i mniej kontuzji. Zresztą i teraz mogliśmy zająć wyższe miejsce, gdybyśmy nie stracili kilku punktów w końcówkach spotkań - jak  Podbeskidziem II Bielsko-Biała w 97. minucie czy z Unią Racibórz w 96. Ten zespół już jest bardzo solidny, mamy fajnych piłkarsko chłopaków. Przydałby się jeszcze jakiś doświadczony pomocnik do środka pola, który wprowadziłby do gry więcej jakości... - kończy Ireneusz Kościelniak.
autor: Michał Trela

Przeczytaj również