IV liga da się lubić, czyli granie za butelkę wody mineralnej
09.12.2009
Tak wyglądała runda jesienna w I grupie IV ligi zdaniem:
Radosława Gabigi (trener Victorii Jaworzno, 1. miejsce po rundzie jesiennej):
O tym, jak zadał kłam wszystkim prawidłom piłki nożnej...
Powiedziałem przed sezonem, że miejsce na podium będzie wykonaniem planu w 200 procentach. Lepiej nie rzucać słów na wiatr. W przerwie letniej wymieniliśmy 15 zawodników. Zadaliśmy kłam wszystkim prawidłom piłki nożnej, że potrzeba zgrania, treningu i 4-5 lat na budowę drużyny. My zaczęliśmy przygotowania na początku lipca. Przyszło 6-7 graczy. Rotacja była cały czas. Ale już po kilku sparingach widziałem, że tworzy się fajna drużyna. Sportowo zasługujemy na awans.
O tym, że nie wiadomo, czy awans jest opłacalny...
Musimy się zastanowić, czy my tego awansu chcemy, bo organizacyjnie klub wygląda blado. Jeśli uda się rzeczywiście wywalczyć 1. miejsce na koniec sezonu, musi się coś zmienić, bo podzielimy los Walki Zabrze i Koszarawy Żywiec (te kluby musiały się wycofać z rozgrywek - przyp. red.). Jesteśmy chyba jedyną drużyną bez sponsora.
O tym, jak poniósł jedyną porażkę, bo Odrze się nie odmawia...
Cieszy mnie fakt, ze nie przegraliśmy ani jednego meczu w lidze. Łącznie z pucharami zagraliśmy 25 razy. Przegraliśmy raz, w sparingu z Odrą Wodzisław. "Dostaliśmy" 1-7, ale nie mogłem odmówić Odrze. Tym bardziej, że to był czas, kiedy trener Robert Moskal zaczynał tam pracę. W pozostałych spotkaniach prawie zawsze odnosiliśmy zwycięstwa. Słabsze mecze kończyły się remisami. Ale to jest właśnie sztuka - nie przegrać, będąc w słabszej dyspozycji.
Reinhardta Morawca (prezes Przyszłości Ciochowice, 5. miejsce):
O Ciochowicach...
Mieszka tu 400 ludzi. Z tymi, co powyjeżdżali, to chyba 500 (śmiech). Gdyby ktoś przed rundą jesienną powiedział, że na półmetku będziemy zajmować 5. miejsce, brałbym to w ciemno. Już samo granie w IV lidze dla tak małej miejscowości to wielka satysfakcja. Przecież przyjeżdżają do nas zespoły z Częstochowy, Będzina, Jaworzna. A my w tabeli im sąsiadujemy!
O tym, że z klubem ktoś będzie się musiał pożegnać...
Jesteśmy realistami w kwestii awansu. Wywalczy go któryś z zespołów obecnie w pierwszej trójce (MKS Myszków, Victoria Jaworzno, Skra Częstochowa). My chcemy utrzymać się blisko czołówki. Pewnie niektórym zawodnikom będziemy musieli podziękować, być może kogoś pozyskamy. Ale nie będzie spektakularnych wzmocnień. Raczej uzupełnienia składu. Mam wielkie zaufanie do trenera.
Henryka Franika (trener ŁTS-u Łąbędy, 16. miejsce):
O tym, że wypłatą w klubie jest woda mineralna...
W składzie mamy praktycznie samych wychowanków. Wszyscy ci chłopcy żyją sentymentem do klubu. Dlatego też nie wiadomo, jak będzie wyglądał skład na rundę wiosenną. U nas się gra za wodę mineralną i uścisk ręki prezesa. A przecież jeśli któryś z zawodników dostanie propozycję z klubu, który wypłaca pieniążki, na pewno skorzysta.
O tym, że z rundy, w której nie przegrało się tylko dwa razy, można być zadowolonym...
Kilka razy byliśmy blisko zwycięstwa, ale brakuje doświadczenia. Traciliśmy w prosty sposób bramki, choć gra nie wyglądała źle. Mamy na koncie jedno zwycięstwo. Ale jaka radość wtedy była! Ogólnie jestem pełen podziwu dla moich chłopców. Nie myślimy o tym, że jesteśmy skazani na degradację. Gdyby tak było, nie przystąpilibyśmy do rundy wiosennej.
O tym, że obóz przygotowawczy jest możliwy, ale tylko w trakcie ferii...
Dzieli nas przepaść nawet od przedostatniego zespołu, jednak jesteśmy dobrej myśli. Ostro trenujemy. Być może nawet pojedziemy na tygodniowy obóz przygotowawczy. Oczywiście musiał on by się odbyć w okresie ferii, bo prawie wszyscy nasi zawodnicy uczą się w szkołach.
Radosława Gabigi (trener Victorii Jaworzno, 1. miejsce po rundzie jesiennej):
O tym, jak zadał kłam wszystkim prawidłom piłki nożnej...
Powiedziałem przed sezonem, że miejsce na podium będzie wykonaniem planu w 200 procentach. Lepiej nie rzucać słów na wiatr. W przerwie letniej wymieniliśmy 15 zawodników. Zadaliśmy kłam wszystkim prawidłom piłki nożnej, że potrzeba zgrania, treningu i 4-5 lat na budowę drużyny. My zaczęliśmy przygotowania na początku lipca. Przyszło 6-7 graczy. Rotacja była cały czas. Ale już po kilku sparingach widziałem, że tworzy się fajna drużyna. Sportowo zasługujemy na awans.
O tym, że nie wiadomo, czy awans jest opłacalny...
Musimy się zastanowić, czy my tego awansu chcemy, bo organizacyjnie klub wygląda blado. Jeśli uda się rzeczywiście wywalczyć 1. miejsce na koniec sezonu, musi się coś zmienić, bo podzielimy los Walki Zabrze i Koszarawy Żywiec (te kluby musiały się wycofać z rozgrywek - przyp. red.). Jesteśmy chyba jedyną drużyną bez sponsora.
O tym, jak poniósł jedyną porażkę, bo Odrze się nie odmawia...
Cieszy mnie fakt, ze nie przegraliśmy ani jednego meczu w lidze. Łącznie z pucharami zagraliśmy 25 razy. Przegraliśmy raz, w sparingu z Odrą Wodzisław. "Dostaliśmy" 1-7, ale nie mogłem odmówić Odrze. Tym bardziej, że to był czas, kiedy trener Robert Moskal zaczynał tam pracę. W pozostałych spotkaniach prawie zawsze odnosiliśmy zwycięstwa. Słabsze mecze kończyły się remisami. Ale to jest właśnie sztuka - nie przegrać, będąc w słabszej dyspozycji.
Reinhardta Morawca (prezes Przyszłości Ciochowice, 5. miejsce):
O Ciochowicach...
Mieszka tu 400 ludzi. Z tymi, co powyjeżdżali, to chyba 500 (śmiech). Gdyby ktoś przed rundą jesienną powiedział, że na półmetku będziemy zajmować 5. miejsce, brałbym to w ciemno. Już samo granie w IV lidze dla tak małej miejscowości to wielka satysfakcja. Przecież przyjeżdżają do nas zespoły z Częstochowy, Będzina, Jaworzna. A my w tabeli im sąsiadujemy!
O tym, że z klubem ktoś będzie się musiał pożegnać...
Jesteśmy realistami w kwestii awansu. Wywalczy go któryś z zespołów obecnie w pierwszej trójce (MKS Myszków, Victoria Jaworzno, Skra Częstochowa). My chcemy utrzymać się blisko czołówki. Pewnie niektórym zawodnikom będziemy musieli podziękować, być może kogoś pozyskamy. Ale nie będzie spektakularnych wzmocnień. Raczej uzupełnienia składu. Mam wielkie zaufanie do trenera.
Henryka Franika (trener ŁTS-u Łąbędy, 16. miejsce):
O tym, że wypłatą w klubie jest woda mineralna...
W składzie mamy praktycznie samych wychowanków. Wszyscy ci chłopcy żyją sentymentem do klubu. Dlatego też nie wiadomo, jak będzie wyglądał skład na rundę wiosenną. U nas się gra za wodę mineralną i uścisk ręki prezesa. A przecież jeśli któryś z zawodników dostanie propozycję z klubu, który wypłaca pieniążki, na pewno skorzysta.
O tym, że z rundy, w której nie przegrało się tylko dwa razy, można być zadowolonym...
Kilka razy byliśmy blisko zwycięstwa, ale brakuje doświadczenia. Traciliśmy w prosty sposób bramki, choć gra nie wyglądała źle. Mamy na koncie jedno zwycięstwo. Ale jaka radość wtedy była! Ogólnie jestem pełen podziwu dla moich chłopców. Nie myślimy o tym, że jesteśmy skazani na degradację. Gdyby tak było, nie przystąpilibyśmy do rundy wiosennej.
O tym, że obóz przygotowawczy jest możliwy, ale tylko w trakcie ferii...
Dzieli nas przepaść nawet od przedostatniego zespołu, jednak jesteśmy dobrej myśli. Ostro trenujemy. Być może nawet pojedziemy na tygodniowy obóz przygotowawczy. Oczywiście musiał on by się odbyć w okresie ferii, bo prawie wszyscy nasi zawodnicy uczą się w szkołach.
Polecane