"Istnieje obawa, że trybuny mogą świecić pustkami"

02.10.2009
- Apeluję, żeby kibice mimo protestu, pojawili się na "Śląskim". To będzie inna drużyna, pod wodzą nowego trenera - mówi Marek Szczerbowski, dyrektor obiektu, przed meczem ze Słowacją.
14 października "Kocioł Czarownic" czeka chwila prawdy. Wciąż bowiem nie wiadomo, czy przyciągnie podobną liczbę widzów, jak choćby w spotkaniu z Irlandią Północną. Wszystko na skutek protestu fanów  futbolu przeciwko Polskiemu Związkowi Piłki Nożnej i "niektórym" jego decyzjom. - Cały czas istnieje obawa, że trybuny mogą świecić pustkami - przyznaje Marek Szczerbowski, dyrektor Stadionu Śląskiego. - Jestem jednak pewien, że jeśli nasza reprezentacja wygra w Czechach, to można spodziewać się kompletu i o frekwencję nie będziemy musieli się martwić - dodaje. - Apeluję, żeby kibice mimo protestu pojawili się na Śląskim. To będzie inna drużyna, pod wodzą nowego trenera i sądzę, że warto pojawić się w takim momencie w Chorzowie - zapewnia Szczerbowski.

W razie ewentualnej porażki "Biało-Czerwonych" w Pradze, sympatyków skutecznie odstraszyć mogą również koszty wejściówek. Przypomnijmy, że wachlarz cen biletów rozkłada się od 40 do 220 zł. - Jednak za to odpowiedzialny jest wyłącznie PZPN. Jako użytkownik przygotowujący obiekt do pojedynku, nie mogę w żaden sposób wpływać na ich zmianę. Moje prywatne zdanie w tej sprawie nie ma tu nic do rzeczy - kończy Marek Szczerbowski.

Dodajmy, że nie tak dawno na Słowacji również doszło do bojkotu. Traf chciał, że przypadł on na mecz... z Polską. Wówczas stadion w Bratysławie mogący pomieścić 30 tysięcy ludzi wypełnił się w nieco ponad jednej trzeciej. Jak będzie na Śląsku?
autor: Krzysztof Dębowski

Przeczytaj również