Iskra Pszczyna udowodniła, że warto wspierać lokalne drużyny
23.09.2012
GKS 1962 Jastrzębie gdyby wygrał, wskoczyłby na pozycję lidera. Na przeszkodzie stanęła jednak Iskra Pszczyna, którą prowadzi, dobrze znany w naszym regionie, Jan Żurek. Mecz rozpoczął się fatalnie dla jego zespołu. Stracili bramkę już w 4. minucie.
- Gospodarze wykorzystali rzut wolny. Chwilę później za faul Piotra Maroszka sędzia podyktował rzut karny dla GKS-u, który obronił Jarosław Płonka. My też powinniśmy dostać "jedenastkę". W idealnej pozycji Adam Maślorz zagrał do Bogdana Pruska, a ręką piłkę zatrzymał jeden z jastrzębian - opisuje szkoleniowiec Iskry.
Pszczynianie wyrównali po bezpośrednim uderzeniu z rzutu wolnego Maślorza. Decydującą o zwycięstwie bramkę zdobył 16-letni Kamil Żemła. - Jeszcze trzeba podkreślić, że od 24. minuty graliśmy w osłabieniu (dwie żółte kartki Maroszka. Druga za protesty w sytuacji, w której arbiter nie dopatrzył się zagrania ręką rywala w polu karnym - przyp. red.). Wygraliśmy jednak zasłużenie. Mogliśmy Jastrzębie ukarać po kilku kontrach. Z przebiegu spotkania wynik nie jest niespodzianką - mówi Żurek. - Emocje były do samego końca. GKS to jeden z faworytów tej ligi. To mocna drużyna, systematycznie budowana - chwali rywala nasz rozmówca.
Po ośmiu spotkaniach Iskra plasuje się na czwartej pozycji. Zdobyła 14 punktów. Przegrała tylko dwa razy - z liderującym Nadwiślanem Góra i z Rekordem Bielsko-Biała, który nie leży ekipie z Pszczyny. - Jak na razie jesteśmy w czołówce, ale marzy nam się, żeby lokatę jeszcze poprawić. Mamy trochę nie za ciekawą sytuację kadrową. Kilku młodych, perspektywicznych zawodników jest kontuzjowanych. Nie wiadomo, kiedy wrócą do gry, ale jak widać i tak radzimy sobie dobrze - uśmiecha się trener.
- Gospodarze wykorzystali rzut wolny. Chwilę później za faul Piotra Maroszka sędzia podyktował rzut karny dla GKS-u, który obronił Jarosław Płonka. My też powinniśmy dostać "jedenastkę". W idealnej pozycji Adam Maślorz zagrał do Bogdana Pruska, a ręką piłkę zatrzymał jeden z jastrzębian - opisuje szkoleniowiec Iskry.
Pszczynianie wyrównali po bezpośrednim uderzeniu z rzutu wolnego Maślorza. Decydującą o zwycięstwie bramkę zdobył 16-letni Kamil Żemła. - Jeszcze trzeba podkreślić, że od 24. minuty graliśmy w osłabieniu (dwie żółte kartki Maroszka. Druga za protesty w sytuacji, w której arbiter nie dopatrzył się zagrania ręką rywala w polu karnym - przyp. red.). Wygraliśmy jednak zasłużenie. Mogliśmy Jastrzębie ukarać po kilku kontrach. Z przebiegu spotkania wynik nie jest niespodzianką - mówi Żurek. - Emocje były do samego końca. GKS to jeden z faworytów tej ligi. To mocna drużyna, systematycznie budowana - chwali rywala nasz rozmówca.
Po ośmiu spotkaniach Iskra plasuje się na czwartej pozycji. Zdobyła 14 punktów. Przegrała tylko dwa razy - z liderującym Nadwiślanem Góra i z Rekordem Bielsko-Biała, który nie leży ekipie z Pszczyny. - Jak na razie jesteśmy w czołówce, ale marzy nam się, żeby lokatę jeszcze poprawić. Mamy trochę nie za ciekawą sytuację kadrową. Kilku młodych, perspektywicznych zawodników jest kontuzjowanych. Nie wiadomo, kiedy wrócą do gry, ale jak widać i tak radzimy sobie dobrze - uśmiecha się trener.
Polecane