Imponujący finisz

06.02.2009
Po dwóch porażkach MKS wypadł z czołowej ósemki. Dąbrowianie wygrali jednak ważne spotkanie z Katowicami i wciąż liczą się w walce o fazę play-off. Choć sukces rodził się w bólach...
Bohaterem spotkania został Marcin Malcherczyk, którego rewelacyjna postawa przesądziła o losach pojedynku. - Ostatnio graliśmy słabiej i to zwycięstwo było nam potrzebne, by podnieść morale w drużynie. Cieszy postawa w czwartej kwarcie, bo zwykle to my trwoniliśmy przewagę, którą wcześniej wypracowywaliśmy. Tym razem było inaczej - podsumowuje pojedynek skrzydłowy zespołu z Dąbrowy Górniczej.

Pierwsze trzy części nie były jednak w wykonaniu dąbrowian najlepsze. Mnożyły się proste błędy. Podkoszowi zawodnicy nie trafiali z najłatwiejszych pozycji. Także dyspozycja obronna pozostawiała wiele do życzenia. - Główną przyczyną było zdenerwowanie. Stawka spotkania była wysoka i to sparaliżowało nasze poczynania. Na szczęście w końcówce zagraliśmy rozważnie. To pozwoliło odnieść nam sukces - wyjaśnia Radosław Basiński, rozgrywający z Dąbrowy.

Podopieczni Wojciecha Wieczorka powrócili do pierwszej ósemki. Jednak w tabeli nadal panuje ścisk. Dąbrowianie mają najłatwiejszy kalendarz spośród drużyn walczących o play-off. U siebie zagrają aż pięć razy i tylko dwukrotnie zmierzą się z rywalami na wyjazdach. W dodatku przeciwnikami w tych potyczkach będą AZS PWSZ OSRiR Kalisz i Resovia Rzeszów, czyli zespoły z dolnych rejonów tabeli.

- Nie wiadomo, czy taki układ będzie dla nas korzystniejszy. Tak dziwnie układa nam się ten sezon, że więcej spotkań wygrywamy na wyjazdach. Zdarza się tak, że na parkiecie w Dąbrowie nie prezentujemy nawet 50% tego, co staje się naszym udziałem na obcych obiektach - mówi Basiński. - Analizowaliśmy tą sytuację wraz ze szkoleniowcami, ale nadal nie znaleźliśmy przyczyn takiego obrotu sprawy. Dobrze byłoby w końcu zwyciężyć u siebie i dać trochę radości naszym wiernym kibicom - kończy koszykarz MKS-u.
autor: Tomasz Mucha, Mariusz Polak

Przeczytaj również