III-ligowiec liczy na poprawę frekwencji, więc... ściągnie Bułgarów?
W sobotnim sparingu, zremisowanym ze Skrą Częstochowa 2-2, w pierwszym zestawieniu ekipy z Wesołej wyszło dwóch zawodników z Bułgarii. Ostatnio grali jednak na Półwyspie Peloponeskim. Momchil Manchev i Wenny Angelow ostatnie lata spędzili odpowiednio w Kleovoulosie Lindos i CF Pilona. Czy to znak, że mysłowiczanie będą grać o coś więcej niż tylko spokojne utrzymanie?
- Nic na siłę. Przede wszystkim chcemy cieszyć się grą w piłkę. Mamy dość bezpieczną pozycję, ale na razie nie spoglądamy w tabelę. Celem drużyny jest widowiskowa i miła dla oka gra. Na naszym obiekcie nie zjawia się wielu kibiców, dlatego tylko my sami jesteśmy w stanie to poprawić - stwierdza Czesław Mika, który wraz z Marcinem Molkiem przygotowuje zespół z Mysłowic do wiosennej rywalizacji.
Największym problemem Górnika są finanse, a raczej brak jakiegokolwiek wsparcia ze strony gminy. - Trwa kryzys, a my nie dostajemy praktycznie żadnych pieniędzy z miasta i to jest dla nas ogromny kłopot. Staramy się natomiast wygospodarować własne środki, tak aby spokojnie utrzymać wszystkie drużyny w roku 2013 - jeszcze pod koniec grudnia mówił Ryszard Jędyk, prezes klubu.
Na pytanie, czy coś się w tej kwestii zmieniło, nie chce na razie odpowiadać. Tym bardziej że - jak przekonuje - pewne sprawy są jeszcze na ostrzu noża i póki co, wszystko się może zdarzyć. Jak udało nam się jednak dowiedzieć, piłkarze, którym skończyły się umowy, do końca stycznia mają otrzymać oferty ich renegocjacji. Podobnie ma być z potencjalnymi wzmocnieniami.
- Nie będzie ich jednak wielu, bo kadrę mamy ograniczoną i na pewno szaleć na rynku transferowym nie zamierzamy - wyjawia trener Molek, który podkreśla, że przyszłość zarówno dwójki Bułgarów, jak i reszty zawodników testowanych jest jeszcze nieznana.