II-ligowe zasady w klubie z... okręgówki. Wszystkiemu winny Czech

12.08.2009
Od czasu, kiedy w LKS-ie Łąka pojawił się Miroslav Copjak, piłkarze radykalnie zmienili podejście do treningów. - Potrafi dać w kość - mówią o nowym trenerze zawodnicy z Łąki.
Miroslav Copjak to postać, która w Polsce dała już o sobie znać. Pracował w Odrze Opole, Zagłębiu Sosnowiec czy Świcie Nowy Dwór Mazowiecki. - Nikt się tutaj nie spodziewał, że będziemy mieć trenera, który jeszcze niedawno kierował zespołem w II lidze - podkreśla Krystian Deringer, który został wybrany asystentem Copjaka.

Piłkarze LKS-u twierdzą, że sprowadzenie Czecha do ich klubu to strzał w dziesiątkę. Mimo tego, że na treningach panuje teraz większy rygor. - Widać znacznie większe zaangażowanie na treningach. Trener lubi krzyknąć. Dużo też żartuje, ale potrafi dać w kość i nie ma o czym gadać - potwierdza Deringer.

O twardych zasadach Copjaka przekonują się także… dziennikarze. - Kiedyś przyjechała do nas na trening ekipa telewizyjna. Chcieli nagrać tylko krótką rozmowę. Ale zajęcia już trwały i musieli czekać ponad godzinę - wspomina kierownik drużyny, Wojciech Studzieński.

Przypomnijmy, że LKS Łąka zagra w lidze okręgowej, bo w zeszłym tygodniu przegrał baraż o utrzymanie w IV lidze.
autor: Stanisław Hajda

Przeczytaj również