Historia o tym, jak to Łukasz Mazur spotkał Pawła Strąka

18.11.2011
Paweł Strąk jest już w Zabrzu czwarty sezon. Klub wciąż walczy o rozwiązanie kontraktu z pomocnikiem, który obecnie nie gra nawet w A-klasowych rezerwach - nie jest zgłoszony do rozgrywek.
Piłkarz nie chce wypowiadać się w mediach na temat swojej sytuacji. Pozostaje mu tylko trenować. Dwa razy dziennie. Raz indywidualnie, raz z drużyną. Na mecze rezerw Górnika musi jednak jeździć. Podczas gdy koledzy walczą o punkty, Strąk truchta wokół boiska. Jeśli umowa nie zostanie rozwiązana, będzie tak do grudnia 2013 roku...

Rozwiązać umowę ze Strąkiem chciał już Łukasz Mazur, który z "Przeglądem Sportowym" podzielił się ciekawą historią o... sushi. Ówczesny prezes Górnika chciał zabrać kilku piłkarzy do restauracji na tą japońską potrawę. Nie zgodził się na to trener Adam Nawałka, który stwierdził, że sushi jest niewskazane dla piłkarzy.

Prezes jednak postanowił wybrać się do restauracji. Doszło tam do niespodziewanego spotkania. - Siedzimy sobie, a tu otwierają się drzwi i wchodzi Strąk z żoną. Wyraz jego miny, kiedy mnie zauważył, zaliczyłbym do kategorii bezcenny. To zachowanie świadczyło tylko o jego profesjonalnym podejściu - wspomina na łamach gazety Mazur. Tego dnia sushi skosztowała tylko partnerka zawodnika.
źródło: Przegląd Sportowy

Przeczytaj również