HC GKS Katowice - GKS Tychy 1-8. Inaczej być nie mogło
Faworyzowani tyszanie po raz pierwszy zmusili do kapitulacji Johannesa Selina w 12. minucie. Wcześniej, pomimo przewagi nie potrafili sforsować ambitnie walczących w defensywie rywali. Trafienie otwierające worek z bramkami zapisał na swoim koncie Josef Vitek, po podaniu Łukasza Sokoła. Pod koniec pierwszej tercji kije przyjezdnych powędrował w górę raz jeszcze. Bramkę zdobył Dawid Majoch, dobił krążek po strzale Vitka.
Druga odsłona przyniosła kolejne gole. Zgodnie z przewidywaniami dla podopiecznych Jiriego Sejby. Majoch po przejęciu „gumy” popędził w kierunku bramki rywala, przymierzył pod poprzeczkę. Kolejne minuty to "zaliczone" okienko Vitka, skompletowany hat-trick przez Majocha oraz wykorzystana sytuacja sam na sam Jakuba Witeckiego.
W trzeciej tercji powody do satysfakcji mieli gospodarze. W 49. minucie Kacper Różycki popełnił błąd, stracił krążek na rzecz Krzysztofa Kulawika, „guma” trafiła do Shane Heffernana, który sytuacji oko w oko z Krzysztofem Burdą nie zmarnował. Podrażnieni utratą bramki tyszanie odpowiedzieli w końcówce meczu dwoma golami.