Grał w kadrze Maroka. Na co mu III liga? "U was każdy ma problemy"

05.04.2010
- Nie przyjechałem do Polski robić kariery. Jestem tutaj wyłącznie z powodu mojej żony - tłumaczy Salah Sibouih, zawodnik Skałki Żabnica, jeden z najlepszych obrońców III ligi opolsko-śląskiej.
36-letni zawodnik przez 17 lat grał w piłkę w swojej ojczyźnie. Występował w coraz to lepszych klubach, brał udział w afrykańskiej Lidze Mistrzów. W końcu został powołany do reprezentacji swojego kraju przez jej ówczesnego trenera, Henryka Kasperczaka. Narodowy trykot przywdziewał przez blisko rok, zagrał nawet w Pucharze Narodów Afryki. Jeden sezon spędził też w profesjonalnej lidze Arabii Saudyjskiej. Wreszcie w 2000 roku przyjechał ze swoim klubem z Rabatu na zgrupowanie do Wisły. Tam poznał swą przyszłą żonę...

Po kilku latach zamieszkał na stałe w Polsce i kontynuował karierę piłkarską w Beskidzie Skoczów. Kolenymi przystankami w naszym kraju były Koszarawa Żywiec i Skałka Żabnica. Dlaczego zawodnik z taką przeszłością występował i występuje tylko w niższych ligach? - Nie przyjechałem do Polski robić kariery. Jestem tutaj wyłącznie z powodu mojej żony. Chcę grać w piłkę, a w Skałce są do tego świetne warunki, niczego mi nie brakuje. Poza tym w waszym kraju każdy klub ma problemy z pieniędzmi, obojętnie w której lidze - mówi Sibouih.

Żabniczanie są obecnie najlepszą drużyną na Żywiecczyźnie. W III lidze zajmują obecnie 4. miejsce. - Uważam, że jesteśmy dobrą drużyną i stać nas na awans do II ligi! Wiem, że strata jest dość spora, ale o to chodzi w piłce, żeby stawiać sobie coraz wyższe cele - wyjaśnia Marokańczyk.

Mimo 36 lat na karku, nie myśli o zakończeniu kariery. - Nie wiem nawet, co będę robił jutro, a co dopiero za taki szmat czasu. Mam już jednak następcę - mój 6-letni syn wykazuje zainteresowanie piłką nożną, często ogląda mnie w czasie gry. Kto wie, może kiedyś pójdzie w moje ślady? - zastanawia się obrońca Skałki.
autor: Michał Trela

Przeczytaj również