Górnik - Lechia 0-2. Zabrzanie nie przypominali samych siebie

21.09.2010
Piłkarze Górnika nie zrobili prezentu urodzinowego Michałowi Pazdanowi. Grający w osłabionym składzie gospodarze ulegli Lechii Gdańsk i zakończyli już swoją przygodę z Pucharem Polski.
Trener Adam Nawałka dał dziś odpocząć podstawowym zawodnikom. Mecz na ławce rozpoczęli Grzegorz Bonin i Tomasz Zahorski. W bramce Adama Stachowiaka zastąpił do niedawna jeszcze podstawowy bramkarz zabrzan, Sebastian Nowak. Na skutek kontuzji w kadrze na mecz nie znalazł się Adam Banaś... Brak kluczowych piłkarzy był odczuwalny. To nie był ten sam zespół, który kilka dni temu pokonał GKS Bełchatów. "Trójkolorowi" nie potrafili przeprowadzać składnych akcji, popełniali proste błędy w obronie. Po jednym z nich w sytuacji sam na sam z Nowakiem znalazł się Obdou Traore i przelobował stojącego kilka metrów przed bramką golkipera gospodarzy.

Po straconej bramce Górnik próbował wyrównać, jednak akcje Adriana Świątka czy Rafała Pietrzaka kończyły się albo przed polem karnym gości, albo niegroźnymi uderzeniami. Im było bliżej końca pierwszej połowy, tym większą przewagę uzyskiwali goście. Minimalnie obok słupka uderzał Hubert Wołąkiewicz. W doliczonym czasie pierwszej odsłony padła druga bramka dla Lechii. Piłkę kilkanaście metrów od bramki przyjął zupełnie niepilnowany Bedi Buval i który mocnym uderzeniem podwyższył wynik.

W szatni musiały paść mocne słowa. Zabrzanie śmielej ruszyli do ataku. Najpierw świetną okazję zmarnował Adrian Świątek, który wjechał z piłką w pole karne, jednak jego uderzenie minęło słupek bramki pilnowanej przez Pawła Kapsę. Dobrym podaniem popisał się w tej sytuacji Aleksander Kwiek, który kilka minut później mocno uderzał z rzutu wolnego, jednak wprost do rąk Kapsy. Po niespełna pół godzinie drugiej połowy zabrzanie jakby przestali wierzyć w odrobienie strat. Swoje okazje miała Lechia. Blisko strzelenia gola byli Deleu Luiz Santos i Paweł Nowak. Niewiele dało wprowadzenie na boisko Grzegorza Bonina...

Konferencja prasowa

Tomasz Kafarski (trener Lechii): Przyjechaliśmy tutaj awansować. Puchar Polski jest dla nas sprawą bardzo ważną. Mecz ułożył się dla nas jak najlepiej mógł. Jedziemy do domu cieszyć się, ale pamiętamy, że w sobotę znowu się spotkamy.

Adam Nawałka (trener Górnika): Bardzo chcieliśmy awansować. Z taką myślą wyszliśmy na boisko. Nie mogliśmy skorzystać z trzech zawodników: Daniela Sikorskiego, Adama Banasia i Tomka Zahorskiego, który tylko siedział na ławce. Chcieliśmy dać pograć Sebastianowi Nowakowi. Jeszcze to nie jest czas dla tych młodych zawodników, który dostali dzisiaj szansę. Mecz pod dyktando Lechii Gdańsk. Mieli zdecydowaną przewagę w środku boiska.
autor: Adrian Waloszczyk

Przeczytaj również