GKS Tychy - Zagłębie 3-1. Wszedł do bramki i został bohaterem
13.03.2010
W pierwszym spotkaniu o brąz trener GKS-u, Jan Vavrecka, mocno namieszał w poszczególnych formacjach. Dziś zrobił tylko jedną zmianę, ale trafił w dziesiątkę. W bramce zamiast Sobeckiego zobaczyliśmy Witka. Ten spisał się bardzo dobrze i został najlepszym zawodnikiem swojego zespołu. Zagłębie długo nie mogło znaleźć recepty na golkipera gospodarzy. Wygrywał on pojedynki z Luką czy Opatovskim. Skapitulował dopiero po uderzeniu Tomasza Kozłowskiego.
- Oddaliśmy dużo więcej strzałów. Mieliśmy jednak bardzo słabą skuteczność - kręcił głową Milan Skokan. - Szkoda szczególnie zmarnowanych sytuacji Luki. W sezonie zasadniczym punktował najwięcej. Teraz w play-off jakoś nie może się odblokować - dodał szkoleniowiec gości. - Ciężko było nam się pozbierać po wcześniejszych porażkach. Pokazaliśmy jednak charakter. Celem jest medal i do Sosnowca pojedziemy po kolejne zwycięstwa - zapowiedział Witek.
Do tej pory zmorą tyszan była gra w przewadze. Nie potrafili oni nawet choćby zagrozić rywalowi. Tym razem się udało. Zdobyli dwa gole w czasie, gdy przeciwnik siedział w boksie karnym. Dołożyli również jednego w osłabieniu zapewniając sobie zwycięstwo. - Zabrakło koncentracji przy zakładaniu zamka. Poszła kontra i Parzyszek wykorzystał okazję. To nas dobiło - zauważył Tomasz Rajski, bramkarz sosnowiczan.
- Nie był to porywający spektakl. Ważne jednak, że udało nam się wygrać. Chłopcy powinni się podbudować psychicznie - podsumował Vavrecka. - My natomiast musimy sobie powiedzieć kilka słów. Co prawda zrobiliśmy plan minimum - jedno zwycięstwo w Tychach - ale mogliśmy pokusić się o więcej - zakończył Rajski.
- Oddaliśmy dużo więcej strzałów. Mieliśmy jednak bardzo słabą skuteczność - kręcił głową Milan Skokan. - Szkoda szczególnie zmarnowanych sytuacji Luki. W sezonie zasadniczym punktował najwięcej. Teraz w play-off jakoś nie może się odblokować - dodał szkoleniowiec gości. - Ciężko było nam się pozbierać po wcześniejszych porażkach. Pokazaliśmy jednak charakter. Celem jest medal i do Sosnowca pojedziemy po kolejne zwycięstwa - zapowiedział Witek.
Do tej pory zmorą tyszan była gra w przewadze. Nie potrafili oni nawet choćby zagrozić rywalowi. Tym razem się udało. Zdobyli dwa gole w czasie, gdy przeciwnik siedział w boksie karnym. Dołożyli również jednego w osłabieniu zapewniając sobie zwycięstwo. - Zabrakło koncentracji przy zakładaniu zamka. Poszła kontra i Parzyszek wykorzystał okazję. To nas dobiło - zauważył Tomasz Rajski, bramkarz sosnowiczan.
- Nie był to porywający spektakl. Ważne jednak, że udało nam się wygrać. Chłopcy powinni się podbudować psychicznie - podsumował Vavrecka. - My natomiast musimy sobie powiedzieć kilka słów. Co prawda zrobiliśmy plan minimum - jedno zwycięstwo w Tychach - ale mogliśmy pokusić się o więcej - zakończył Rajski.
Polecane
Polska Hokej Liga
Przeczytaj również
24.07.2022
24.07.2022
"GieKSa" w szoku przy pustym Blaszoku