GKS Tychy - Zagłębie 1-4. Na przekór swoim kibicom

04.12.2009
Zagłębie ma patent na tyskie lodowisko. Sosnowiczanie jako pierwsi w tym sezonie wygrali na obiekcie GKS-u, a dziś powtórzyli ten wyczyn, którym może pochwalić się tylko Cracovia Kraków.
GKS w tym sezonie u siebie przegrał tylko trzy razy. Raz z Cracovią i dwa razy właśnie z Zagłębiem. Sosnowiczanie dobrze czują się w Tychach, gdyż kilku z nich spędziło trochę czasu w tym mieście i znają obiekt. - Nie tak do końca - zauważył David Galvas, obrońca gości, grający przed laty w trykocie rywala. - Paru kolegów jeszcze zostało, ale w nowej szatni byłem po raz pierwszy - dodał z uśmiechem.

Z pewnością dużo bardziej od Czecha zaznajomiony z wyremontowanym lodowiskiem jest Sarnik. Jeszcze niespełna rok temu było ono przecież praktycznie jego drugim domem. Dziś napastnik zaprezentował się z dobrej strony i został wybrany najlepszym zawodnikiem swojego zespołu. - Dla Piotrka to wyjątkowe spotkania, dlatego gra z dodatkową mobilizacją - stwierdził Milan Skokan, szkoleniowiec gości.

Mimo iż wyróżnienie zdobył autor jednego z trafień, tym który najbardziej błyszczał był Nowak. 19-letni golkiper sosnowiczan zapomniał już o golu wpuszczonym w poprzednim meczu z GKS-em z połowy tafli i był bardzo pewnym punktem. - A pomyśleć, że rozgrywki zaczynał jako nasz trzeci bramkarz - uśmiechał się Artur Ślusarczyk, kapitan Zagłębia. - Szkoda, że to jego ostatni mecz w tym roku (Nowak wyjeżdża na Mistrzostwa Świata U-20 Dywizji I - przyp. red.), bo forma mu rośnie - dodał.

Przyjezdni, dzięki wygranej, wyrównali bilans bezpośrednich pojedynków z wicemistrzem, co przy wprowadzeniu bonusów w play-off może mieć spore znaczenie. - Warto byłoby powiększyć swoją przewagę, bo to niezły handicap, jednak przed meczem tak nie kalkulujemy i myślimy tylko o trzech punktach, a dopiero później zaczniemy podliczać bonusy - przyznał Adrian Parzyszek, napastnik GKS-u.

Na przekór swoim kibicom zwycięskie spotkania zespoły notowały na wyjeździe. - Mogliśmy się dogadać, żeby było odwrotnie i przed własną publicznością wygrywać - żartował Karol Pawlik, dyrektor tyszan, którzy zdaniem trenera Jana Vavrecki przegrali, gdyż... - Zabrakło dyscypliny taktycznej i skuteczności - powiedział szkoleniowiec.

- My za to zaprezentowaliśmy się dobrze, ale nie tak jak w poprzednim pojedynku w Tychach. Mecz nie był porywający - przyznał Skokan. - Tak to do końca roku będzie wyglądało. Mamy już dosyć hokeja. Zbyt często gramy. Potrzebna jest przerwa - podsumował Ślusarczyk.
autor: Mariusz Polak

Przeczytaj również