GKS Tychy: kontuzje koszykarzy i hokeistów
Trener Tomasz Jagiełka od początku sezonu nie może korzystać z Piotra Konska i Tomasza Bzdyry. – Obaj uczestniczą już w treningach na parkiecie, ale jeszcze bez kontaktu z innymi zawodnikami. Oceniam, że do powrotu do pełnej dyspozycji Piotrkowi brakuje jeszcze dwóch tygodni, a Tomkowi miesiąca – klaruje opiekun beniaminka I ligi koszykówki.
Do grona kontuzjowanych dołączył po ostatnim meczu z Legią Warszawa kolejny wysoki zawodnik. Mariusz Markowicz został trafiony łokciem w oko, doznał urazu siatkówki, miał szytą powiekę. – Na szczęście z okiem wszystko jest w porządku i rana powoli goi się. Za dwa tygodnie mam konsultację lekarską, ale pierwsza diagnoza mówiła o miesięcznej przerwie – przybliża swoją sytuację środkowy GKS-u.
Z problemami kadrowymi boryka się także sztab szkoleniowy hokeistów. Po wtorkowym spotkaniu na szczycie z zespołem z Jastrzębia na urazy narzeka dwóch zawodników. Michał Kotlorz ma złamany nos, natomiast Mikołaj Łopuski skręcił kolano. Ponadto niezdolny do gry jest Michał Woźnica, leczy kontuzjowany nadgarstek. Wymienionych graczy na pewno zabraknie w dwóch najbliższych meczach GKS-u.
Z hokejowego obozu napływają także dobre wieści. Po blisko półrocznej przerwie wynikającej z kontuzji kolana, na lód wrócił Jarosław Rzeszutko. 28-letni napastnik na początku kwietnia przeszedł dwie operacje, najpierw zszycia łękotki i więzadła pobocznego kolana, następnie rekonstrukcji więzadła krzyżowego przedniego. – Fantastyczne uczucie! Wprawdzie to nie był jeszcze normalny trening, ale frajda była niesamowita. Póki co muszę się trochę "rozjeździć". Do tego nie mogę jeszcze zapominać o siłowni, rowerkach. Tak jak zawsze, jestem dobrej myśli – mówi Rzeszutko, który jeszcze w tym roku chciałby zagrać o ligowe punkty.