GKS Tychy - Cracovia 6:3. Remis i gramy dalej!
19.03.2016
Cracovia rozpoczęła dzisiejszy występ bez kontuzjowanego Mateusza Rompkowskiego, którego kontuzja ręki (złamana kość łokciowa) może wyeliminować z gry również podczas nadchodzących Mistrzostw Świata w Katowicach. Powyższe wymusiło szereg roszad w zestawieniu poszczególnych piątek „Pasów”.
I tercja
Tyszanie natychmiast zaskoczyli gości, zaczynając od mocnego uderzenia i już po 41 sekundach gry w przewadze, którą rozpoczęli jeszcze w pierwszej minucie spotkania, wyszli na prowadzenie. Bramkę zdobył Komorski po składnej akcji drugiego ataku gospodarzy. Przyjezdni odpowiedzieli niemal natychmiast. Autorem wyrównującego gola został Urbanowicz, dobijając krążek po strzale z dystansu Novajovskiego. Kolejne minuty rywalizacji to twarda walka z obydwu stron, z niewielką przewagą „Pasów”, których zawodnicy nieco częściej decydowali się na próby zdobycia bramki z dystansu. Więcej goli, podczas pierwszej odsłony, już jednak nie zobaczyliśmy.
II tercja
Po zmianie stron pierwszą naprawdę dogodną okazję miał Urbanowicz, lecz mierząc w okienko nie trafił ostatecznie w bramkę Żigardego. Chwilę później na ławkę kar powędrował Bartłomiej Pociecha, jedynym tego efektem był jednak strzał w słupek, autorstwa, a jakże, Macieja Urbanowicza. Bramki dla gości nie było, trafili natomiast tyszanie – krążek wywalczył przy bandzie Vitek, zagrał do Komorskiego, ten do Vozdeckiego i chwilę później Radziszewski musiał skapitulować.
Wkrótce golkiper „Pasów” fantastycznie wybronił precyzyjne uderzenie Komorskiego, nie miał już jednakże nic do powiedzenia w 34 minucie, gdy znów dał o sobie znać Martin Vozdecki. W międzyczasie okazało się, że swojego występu w dzisiejszym meczu nie będzie już w stanie kontynuować środkowy czwartego ataku GKS-u, Kamil Kalinowski, na ławkę kar wysłany został natomiast Urbanowicz. Grę w przewadze mógł wykorzystać Bryk, który nie dał rady trafić wówczas do pustej bramki Cracovii. Co nie udało się 27-latkowi, skorygował skutecznie Josef Vitek, podwyższając na 4:1 dla gospodarzy. Czwarty gol drugiego ataku tyszan zakończył strzelanie w drugiej tercji.
III tercja
Początek trzeciej części konfrontacji udowodnił nam, że „Pasy” wcale nie zamierzały już w tym momencie składać broni. Domogała zagrał do Wróbla, a ten zupełnie nie pilnowany przez rywali, bez żadnych problemów pokonał Żigardego. Nim jednak krakowianie nacieszyli się zmniejszeniem strat, w odpowiedzi dokładnie przymierzył Michał Woźnica i GKS ponownie miał trzy gole przewagi.
W 47 minucie meczu, po dwóch z rzędu wykluczeniach hokeistów Cracovii, gospodarze rozpoczęli grę w podwójnej przewadze, której finalnie nie udało się wykorzystać. Swoją przewagę wykorzystali natomiast zawodnicy Rudolfa Rohaczka, strzelając wkrótce trzeciego gola dla przyjezdnych. W końcowych minutach, zwłaszcza po wycofaniu z bramki Radziszewskiego, mieliśmy jeszcze dogodne okazje z obydwu stron, bramkę zdobył jednak tylko Patryk Kogut i był to już ostatni gol dzisiejszego meczu, zakończonego zasłużoną wygraną ekipy Jirziego Sejby.
Piąte spotkanie - w Krakowie - rozegrane zostanie w najbliższy wtorek.
19 marca 2016, Tychy, IV mecz finałowy PHL 2015/16
GKS Tychy - Comarch Cracovia 6:3 (1:1, 3:0, 2:2)
1:0 - Komorski (Vozdecky - Vitek), 01:04 5/4
1:1 - Urbanowicz (Novajovsky), 03:13 4/5
2:1 - Vozdecky (Komorski - Vitek), 26:58 5/5
3:1 - Vozdecky (Komorski - Vitek), 33:29 5/5
4:1 - Vitek, 38:06 5/5
4:2 - Wróbel (Domogała - Dąbkowski), 42:13 5/5
5:2 - Woźnica (Bagiński), 43:44 5/5
5:3 - Kruczek (Słaboń - Urbanowicz), 52:04 4/5
6:3 - Kogut, 59:55 5/5
Tychy: Żigardy - Ciura, Kolarz, Woźnica, Rzeszutko, Bagiński - Pociecha, Kolusz, Vozdecky, Komorski, Vitek - Kotlorz, Bryk, Witecki, Galant, Kogut - Łopuski, Gazda, Jeziorski, Kalinowski, Bepierszcz.
Cracovia: Radziszewski - Maciejewski, Novajovsky, Urbanowicz, Słaboń, Kapica - Wajda, Kruczek, Drzewiecki, Kucewicz, Guzik - Dutka, Turoń, Sinagl, Dziubiński, Svitana - Dąbkowski, Noworyta, Domogała, Wróbel, Kisielewski.
Kary: 8 - 12 min.
I tercja
Tyszanie natychmiast zaskoczyli gości, zaczynając od mocnego uderzenia i już po 41 sekundach gry w przewadze, którą rozpoczęli jeszcze w pierwszej minucie spotkania, wyszli na prowadzenie. Bramkę zdobył Komorski po składnej akcji drugiego ataku gospodarzy. Przyjezdni odpowiedzieli niemal natychmiast. Autorem wyrównującego gola został Urbanowicz, dobijając krążek po strzale z dystansu Novajovskiego. Kolejne minuty rywalizacji to twarda walka z obydwu stron, z niewielką przewagą „Pasów”, których zawodnicy nieco częściej decydowali się na próby zdobycia bramki z dystansu. Więcej goli, podczas pierwszej odsłony, już jednak nie zobaczyliśmy.
II tercja
Po zmianie stron pierwszą naprawdę dogodną okazję miał Urbanowicz, lecz mierząc w okienko nie trafił ostatecznie w bramkę Żigardego. Chwilę później na ławkę kar powędrował Bartłomiej Pociecha, jedynym tego efektem był jednak strzał w słupek, autorstwa, a jakże, Macieja Urbanowicza. Bramki dla gości nie było, trafili natomiast tyszanie – krążek wywalczył przy bandzie Vitek, zagrał do Komorskiego, ten do Vozdeckiego i chwilę później Radziszewski musiał skapitulować.
Wkrótce golkiper „Pasów” fantastycznie wybronił precyzyjne uderzenie Komorskiego, nie miał już jednakże nic do powiedzenia w 34 minucie, gdy znów dał o sobie znać Martin Vozdecki. W międzyczasie okazało się, że swojego występu w dzisiejszym meczu nie będzie już w stanie kontynuować środkowy czwartego ataku GKS-u, Kamil Kalinowski, na ławkę kar wysłany został natomiast Urbanowicz. Grę w przewadze mógł wykorzystać Bryk, który nie dał rady trafić wówczas do pustej bramki Cracovii. Co nie udało się 27-latkowi, skorygował skutecznie Josef Vitek, podwyższając na 4:1 dla gospodarzy. Czwarty gol drugiego ataku tyszan zakończył strzelanie w drugiej tercji.
III tercja
Początek trzeciej części konfrontacji udowodnił nam, że „Pasy” wcale nie zamierzały już w tym momencie składać broni. Domogała zagrał do Wróbla, a ten zupełnie nie pilnowany przez rywali, bez żadnych problemów pokonał Żigardego. Nim jednak krakowianie nacieszyli się zmniejszeniem strat, w odpowiedzi dokładnie przymierzył Michał Woźnica i GKS ponownie miał trzy gole przewagi.
W 47 minucie meczu, po dwóch z rzędu wykluczeniach hokeistów Cracovii, gospodarze rozpoczęli grę w podwójnej przewadze, której finalnie nie udało się wykorzystać. Swoją przewagę wykorzystali natomiast zawodnicy Rudolfa Rohaczka, strzelając wkrótce trzeciego gola dla przyjezdnych. W końcowych minutach, zwłaszcza po wycofaniu z bramki Radziszewskiego, mieliśmy jeszcze dogodne okazje z obydwu stron, bramkę zdobył jednak tylko Patryk Kogut i był to już ostatni gol dzisiejszego meczu, zakończonego zasłużoną wygraną ekipy Jirziego Sejby.
Piąte spotkanie - w Krakowie - rozegrane zostanie w najbliższy wtorek.
19 marca 2016, Tychy, IV mecz finałowy PHL 2015/16
GKS Tychy - Comarch Cracovia 6:3 (1:1, 3:0, 2:2)
1:0 - Komorski (Vozdecky - Vitek), 01:04 5/4
1:1 - Urbanowicz (Novajovsky), 03:13 4/5
2:1 - Vozdecky (Komorski - Vitek), 26:58 5/5
3:1 - Vozdecky (Komorski - Vitek), 33:29 5/5
4:1 - Vitek, 38:06 5/5
4:2 - Wróbel (Domogała - Dąbkowski), 42:13 5/5
5:2 - Woźnica (Bagiński), 43:44 5/5
5:3 - Kruczek (Słaboń - Urbanowicz), 52:04 4/5
6:3 - Kogut, 59:55 5/5
Tychy: Żigardy - Ciura, Kolarz, Woźnica, Rzeszutko, Bagiński - Pociecha, Kolusz, Vozdecky, Komorski, Vitek - Kotlorz, Bryk, Witecki, Galant, Kogut - Łopuski, Gazda, Jeziorski, Kalinowski, Bepierszcz.
Cracovia: Radziszewski - Maciejewski, Novajovsky, Urbanowicz, Słaboń, Kapica - Wajda, Kruczek, Drzewiecki, Kucewicz, Guzik - Dutka, Turoń, Sinagl, Dziubiński, Svitana - Dąbkowski, Noworyta, Domogała, Wróbel, Kisielewski.
Kary: 8 - 12 min.
Polecane
Polska Hokej Liga