GKS Tychy - Cracovia 2:1 k. Horror dla tyszan!
18.03.2016
I tercja
Tyszanie chcieli za wszelką cenę zrewanżować się krakowianom za dwie porażki w poprzednich meczach i od samego początku ruszyli do ataków. Rafał Radziszewski miał bardzo dużo pracy, jego bramka była bombardowana przez Martina Vozdecky'ego, Marcina Kolusza (dzisiaj grającego... na obronie), Josefa Vitka czy Adama Bagińskiego. Wielką szansę na objęcie prowadzenia gospodarze otrzymali w 8. minucie spotkania, gdy przez 80 sekund grali z przewagą aż dwóch zawodników. Mimo zamknięcia "Pasów" pod ich bramką, nie udało się skierować krążka do siatki. W ostatniej minucie to tyszanie grali w osłabieniu po karze dla Kamila Kalinowskiego i... także wtedy atakowali. Cracovia jednak skutecznie się broniła.
II tercja
W drugiej tercji tyszanie ponownie grali z przewagą dwóch zawodników i wydawało się, że ponownie takiej okazji nie wykorzystają - dopiero na kilka sekund przed zakończeniem pierwszej z kar Vozdecky zagrał do Bartłomieja Pociechy, który mocnym uderzeniem spod niebieskiej linii umieścił "gumę" w bramce "Pasów". GKS nie dotrzymał prowadzenia do przerwy - pół minuty przed syreną na ławkę kar powędrował Vozdecky, a chwilę później Pete Sinagl zagrał zza bramki do Rafała Dutki, który bez przyjęcia uderzył i doprowadził do wyrównania. Obrońcy gospodarzy brutalnie zepsuli całą pracę w ofensywie...
III tercja
Trzecia część to gra akcja za akcję. Przynajmniej na początku - im bliżej było do końca tercji, tym coraz bardziej było widać, że oba zespoły już nie ryzykują i skupiają się na tym, by przede wszystkim nie stracić bramki. W dalszym ciągu świetnie spisywał się Radziszewski, który w niezwykle efektowny sposób obronił uderzenie Marcina Kolusza.
Dogrywka i rzuty karne
W dogrywce bliżej zdobycia gola byli tyszanie - Bagiński uderzył z biodra, ale krążek odbił się od słupka. Żadna z drużyn bramki nie zdobyła i zwycięzca musiał zostać wyłoniony w rzutach karnych. Do tej pory świetnie spisywał się Radziszewski, jednak w rzutach karnych bohaterem został bramkarz GKS-u - Stefan Żigardy obronił trzy rzuty karne. Swój pojedynek z bramkarzem wygrał Jarosław Galant, dzięki czemu tyszanie wygrali spotkanie i w rywalizacji do czterech zwycięstw Cracovia prowadzi już tylko 2:1.
Czwarte spotkanie - również w Tychach - rozegrane zostanie jutro - początek o 16:30.
18 marca 2016, Tychy, III mecz finałowy PLH 2015/16
GKS Tychy - Comarch Cracovia 2:1 k. (0:0, 1:1, 0:0, d. 0:0, k. 1:0)
1:0 - Pociecha (Vozdecky - Kolusz), 36:12 5/3
1:1 - Dutka (Sinagl), 39:46 5/4
GKS: Żigardy - Ciura, Kolarz, Woźnica, Rzeszutko, Bagiński - Pociecha, Kolusz, Vozdecky, Komorski, Vitek - Kotlorz, Bryk, Witecki, Galant, Kogut - Łopuski, Gazda, Jeziorski, Kalinowski, Bepierszcz.
Cracovia: Radziszewski - Rompkowski, Turoń, Svitana, Dziubiński, Sinagl - Wajda, Kruczek, Drzewiecki, Kucewicz, Guzik - Dąbkowski, Noworyta, Urbanowicz, Słaboń, Kapica - Novajovsky, Dutka, Domogała, Wróbel, Kisielewski.
Kary: 12 - 14 min.
Tyszanie chcieli za wszelką cenę zrewanżować się krakowianom za dwie porażki w poprzednich meczach i od samego początku ruszyli do ataków. Rafał Radziszewski miał bardzo dużo pracy, jego bramka była bombardowana przez Martina Vozdecky'ego, Marcina Kolusza (dzisiaj grającego... na obronie), Josefa Vitka czy Adama Bagińskiego. Wielką szansę na objęcie prowadzenia gospodarze otrzymali w 8. minucie spotkania, gdy przez 80 sekund grali z przewagą aż dwóch zawodników. Mimo zamknięcia "Pasów" pod ich bramką, nie udało się skierować krążka do siatki. W ostatniej minucie to tyszanie grali w osłabieniu po karze dla Kamila Kalinowskiego i... także wtedy atakowali. Cracovia jednak skutecznie się broniła.
II tercja
W drugiej tercji tyszanie ponownie grali z przewagą dwóch zawodników i wydawało się, że ponownie takiej okazji nie wykorzystają - dopiero na kilka sekund przed zakończeniem pierwszej z kar Vozdecky zagrał do Bartłomieja Pociechy, który mocnym uderzeniem spod niebieskiej linii umieścił "gumę" w bramce "Pasów". GKS nie dotrzymał prowadzenia do przerwy - pół minuty przed syreną na ławkę kar powędrował Vozdecky, a chwilę później Pete Sinagl zagrał zza bramki do Rafała Dutki, który bez przyjęcia uderzył i doprowadził do wyrównania. Obrońcy gospodarzy brutalnie zepsuli całą pracę w ofensywie...
III tercja
Trzecia część to gra akcja za akcję. Przynajmniej na początku - im bliżej było do końca tercji, tym coraz bardziej było widać, że oba zespoły już nie ryzykują i skupiają się na tym, by przede wszystkim nie stracić bramki. W dalszym ciągu świetnie spisywał się Radziszewski, który w niezwykle efektowny sposób obronił uderzenie Marcina Kolusza.
Dogrywka i rzuty karne
W dogrywce bliżej zdobycia gola byli tyszanie - Bagiński uderzył z biodra, ale krążek odbił się od słupka. Żadna z drużyn bramki nie zdobyła i zwycięzca musiał zostać wyłoniony w rzutach karnych. Do tej pory świetnie spisywał się Radziszewski, jednak w rzutach karnych bohaterem został bramkarz GKS-u - Stefan Żigardy obronił trzy rzuty karne. Swój pojedynek z bramkarzem wygrał Jarosław Galant, dzięki czemu tyszanie wygrali spotkanie i w rywalizacji do czterech zwycięstw Cracovia prowadzi już tylko 2:1.
Czwarte spotkanie - również w Tychach - rozegrane zostanie jutro - początek o 16:30.
18 marca 2016, Tychy, III mecz finałowy PLH 2015/16
GKS Tychy - Comarch Cracovia 2:1 k. (0:0, 1:1, 0:0, d. 0:0, k. 1:0)
1:0 - Pociecha (Vozdecky - Kolusz), 36:12 5/3
1:1 - Dutka (Sinagl), 39:46 5/4
GKS: Żigardy - Ciura, Kolarz, Woźnica, Rzeszutko, Bagiński - Pociecha, Kolusz, Vozdecky, Komorski, Vitek - Kotlorz, Bryk, Witecki, Galant, Kogut - Łopuski, Gazda, Jeziorski, Kalinowski, Bepierszcz.
Cracovia: Radziszewski - Rompkowski, Turoń, Svitana, Dziubiński, Sinagl - Wajda, Kruczek, Drzewiecki, Kucewicz, Guzik - Dąbkowski, Noworyta, Urbanowicz, Słaboń, Kapica - Novajovsky, Dutka, Domogała, Wróbel, Kisielewski.
Kary: 12 - 14 min.
Polecane
Polska Hokej Liga