GKS - Stomil 2-1. "Gonzo" zrobił różnicę. GieKSa liderem!
02.11.2013
Wydarzenie
Mecz źle rozpoczął się dla GieKSy. Po niemrawym pierwszym kwadransie gry z groźną kontrą wyszli piłkarze Stomilu i ta z miejsca zakończyła się bramką. Po dograniu Yasuhiro Kato z lewego skrzydła niepewnie interweniował Łukasz Budziłek, a obrońcy zupełnie odpuścili krycie Grzegorza Lecha, który silnym strzałem pod poprzeczkę wyprowadził olsztynian na prowadzenie. Przez kolejne długie fragmenty gry wydawało się, że to właśnie bratanek byłego bramkarza m.in. Ruchu Chorzów, GieKSy i Górnika Piotra Lecha zostanie bohaterem tego spotkania. Stało się jednak inaczej, a wszystko to za sprawą...
Bohater
...trenerskiego nosa Kazimierza Moskala. Szkoleniowiec katowiczan po przerwie wprowadził na plac gry Grzegorza Goncerza, który znacznie rozruszał szeregi ofensywne GieKSy, które wcześniej najzwyczajniej w świecie biły głową w mur kilku piłkarzy Stomilu ustawiony tuż przed linią pola karnego. Już w swojej pierwszej akcji po wejściu na boisko "Gonzo" urwał się obrońcom, ale z kilku metrów po nieczystym strzale trafił w słupek. W drugiej sytuacji już się jednak nie pomylił, wykorzystując błąd obrońcy w sytuacji sam na sam technicznym uderzeniem skierował piłkę do siatki. Super
Rozczarowanie
W końcowym rozrachunku mecz zakończył się podziałem punktów, który nikogo przy Bukowej nie cieszył. Po objęciu prowadzenia olsztynianie po kilku kontrach mogli poszukać drugiej bramki. Dobre okazje mieli m.in. Kato i Dominik Kun. Po stronie GieKSy także - obok wspomnianego słupka Goncerza - lepiej mogli przymierzyć Grzegorz Fonfara, Mateusz Kamiński, Przemysław Pitry i Sławomir Duda, po strzale głową którego z pierwszej połowy meczu piłka zatrzymała się na linii bramkowej, po czym została wybita przez obrońców. Po końcowym gwizdku większy niedosyt towarzyszył z pewnością piłkarzom z Katowic, którzy mogli po zwycięstwie zrównać się punktami z liderującym stawce GKS-em Bełchatów.
Co ciekawego
- W Katowicach pojawiło się ok. 100 kibiców gości z Olsztyna, którzy przez cały mecz głośno dopingowali swój zespół.
- Niespodziewanie w meczowej kadrze GKS-u zabrakło Tomasza Wróbla, który zmaga się z urazem mięśnia przywodziciela.
- Meczowe składy, jakie otrzymali przed meczem dziennikarze nosiły w sobie kilka komicznych literówek. Można z nich było się dowiedzieć m.in., że w ataku Stomilu gra Tomasz Bzdaga, a nie jak zawodnik nosi w dowodzie Bzdęga.
- Kibiców GieKSy zgromadzonych na trybunach do białej gorączki doprowadzała trójka sędziowska z Warszawy, która podjęła kilka kontrowersyjnych decyzji na niekorzyść gospodarzy.
- Jeszcze przed przerwą plac gry musiał opuścić słabo spisujący się na prawym skrzydle Rafał Figiel, którego zastąpił Janusz Gancarczyk.
Mecz źle rozpoczął się dla GieKSy. Po niemrawym pierwszym kwadransie gry z groźną kontrą wyszli piłkarze Stomilu i ta z miejsca zakończyła się bramką. Po dograniu Yasuhiro Kato z lewego skrzydła niepewnie interweniował Łukasz Budziłek, a obrońcy zupełnie odpuścili krycie Grzegorza Lecha, który silnym strzałem pod poprzeczkę wyprowadził olsztynian na prowadzenie. Przez kolejne długie fragmenty gry wydawało się, że to właśnie bratanek byłego bramkarza m.in. Ruchu Chorzów, GieKSy i Górnika Piotra Lecha zostanie bohaterem tego spotkania. Stało się jednak inaczej, a wszystko to za sprawą...
Bohater
...trenerskiego nosa Kazimierza Moskala. Szkoleniowiec katowiczan po przerwie wprowadził na plac gry Grzegorza Goncerza, który znacznie rozruszał szeregi ofensywne GieKSy, które wcześniej najzwyczajniej w świecie biły głową w mur kilku piłkarzy Stomilu ustawiony tuż przed linią pola karnego. Już w swojej pierwszej akcji po wejściu na boisko "Gonzo" urwał się obrońcom, ale z kilku metrów po nieczystym strzale trafił w słupek. W drugiej sytuacji już się jednak nie pomylił, wykorzystując błąd obrońcy w sytuacji sam na sam technicznym uderzeniem skierował piłkę do siatki. Super
Rozczarowanie
W końcowym rozrachunku mecz zakończył się podziałem punktów, który nikogo przy Bukowej nie cieszył. Po objęciu prowadzenia olsztynianie po kilku kontrach mogli poszukać drugiej bramki. Dobre okazje mieli m.in. Kato i Dominik Kun. Po stronie GieKSy także - obok wspomnianego słupka Goncerza - lepiej mogli przymierzyć Grzegorz Fonfara, Mateusz Kamiński, Przemysław Pitry i Sławomir Duda, po strzale głową którego z pierwszej połowy meczu piłka zatrzymała się na linii bramkowej, po czym została wybita przez obrońców. Po końcowym gwizdku większy niedosyt towarzyszył z pewnością piłkarzom z Katowic, którzy mogli po zwycięstwie zrównać się punktami z liderującym stawce GKS-em Bełchatów.
Co ciekawego
- W Katowicach pojawiło się ok. 100 kibiców gości z Olsztyna, którzy przez cały mecz głośno dopingowali swój zespół.
- Niespodziewanie w meczowej kadrze GKS-u zabrakło Tomasza Wróbla, który zmaga się z urazem mięśnia przywodziciela.
- Meczowe składy, jakie otrzymali przed meczem dziennikarze nosiły w sobie kilka komicznych literówek. Można z nich było się dowiedzieć m.in., że w ataku Stomilu gra Tomasz Bzdaga, a nie jak zawodnik nosi w dowodzie Bzdęga.
- Kibiców GieKSy zgromadzonych na trybunach do białej gorączki doprowadzała trójka sędziowska z Warszawy, która podjęła kilka kontrowersyjnych decyzji na niekorzyść gospodarzy.
- Jeszcze przed przerwą plac gry musiał opuścić słabo spisujący się na prawym skrzydle Rafał Figiel, którego zastąpił Janusz Gancarczyk.
Polecane