GKS - Chrobry 1-2. Koniec pucharowej przygody GieKSy

13.08.2014
GKS Katowice już w 1/32 kończy swój udział w Pucharze Polski. Trener Kazimierz Moskal zdecydował się postawić na kilku rezerwowych zawodników, którzy - w większości przypadków - nie sprawdzili się.
Łukasz Laskowski/Pressfocus
Wydarzenie
GKS Katowice doprowadził do wyrównania po uderzeniu Rafała Kujawy. Napastnik gospodarzy zdobył gola głową, po dobrym dośrodkowaniu Krzysztofa Wołkowicza.

Bohater
Dwie bramki dla głogowian zdobył Krystian Pieczara. Pierwszego gola zdobył po ładnym uderzeniu z rzutu wolnego, który podyktowany był za zagranie ręką Radosława Sylwestrzaka. Drugiego - po rzucie karnym. Sprokurował go Alan Czerwiński, który również zagrał ręką (po strzale Karola Danielak), z tą jednak różnicą, że w polu karnym.

Rozczarowanie
Trener Kazimierz Moskal dał się wykazać zawodnikom, którzy grali mniej w meczach ligowych. Mało który może swoją pozycję w drużynie po tym spotkaniu poprawić...

Co ciekawego:
- Mecz z trybun oglądał trener Piotr Mandrysz. Jego Termalica Bruk-Bet Nieciecza zmierzy się z GieKSą w niedzielę w meczu ligowym.

- Obecny był też trener Ryszard Wieczorek. Jego syn - Jarosław - zagrał w wyjściowym składzie katowickiej drużyny, ale zagrał słabo i już w przerwie został zmieniony przez Rafała Pietrzaka.

- Po raz pierwszy od momentu powrotu z Okocimskiego Brzesko, na boisku pokazał się Bartosz Sobotka.

- Trzykrotnie obrońcy Chrobrego wybijali piłkę zmierzającą do bramki. Za pierwszym razem Przemysław Pitry uderzał głową po rzucie rożnym, a za drugim ładnym lobem popisał się Krzysztof Bodziony. Sytuacja napastnika miała miejsce tuż po golu na 0-1. Kolejny raz defensor gości musiał się wykazać po przerwie, gdy po rzucie wolnym uderzał Kamil Cholerzyński.

- GKS miał jeszcze więcej okazji przed przerwą - Po dobrym dośrodkowaniu z rożnego Krzysztofa Wołkowicza, w polu karnym najwyżej wyskoczył Mateusz Kamiński, jednak nie trafił w bramkę.

- Dużo akcji katowiczan przechodziło przez Wołkowicza. Pod koniec pierwszej połowy dośrodkował w pole karne, gdzie wbiegał, mający na plecach obrońcę, Alan Czerwiński. Obrońca uderzył, ale zbyt słabo, by zaskoczyć Mariusza Rzepeckiego.

- Po przerwie bramkarz gości musiał się wykazać po uderzeniu głową Cholerzyńskiego. Spisał się bez zarzutu.

- Na niecały kwadrans przed końcem głogowianie wyszli z groźną kontrą, po której nieznacznie obok bramki uderzył Łukasz Szczepaniak.

- W doliczonym czasie gry Czerwiński mógł odkupić swoje winy - uderzył ładnie przy słupku, jednak dobrze spisał się bramkarz Chrobrego.

- Na ostatni rzut rożny w pole karne gości powędrował także Rafał Dobroliński.
źródło: SportSlaski.pl

Przeczytaj również