"Gdyby nie oni, cały ten kram można by już dawno zamknąć"

09.01.2011
- To, że wyszliśmy wczoraj na lód i nie musimy się obawiać walkowera, to zasługa prezydentów Kazimierza Górskiego i Ryszarda Łukawskiego - podkreśla Adam Bernat, prezes Zagłębia Sosnowiec.
Do 4 stycznia sosnowiczanie mieli uregulować dług wobec PZHL. Chodziło o wpisowe uprawniające do gry w ekstralidze. Do tego dnia kwota nie wpłynęła na konto związku i rozegrany w tym dniu mecz z Unią Oświęcim został zweryfikowany jako walkower przez udział nieuprawnionych graczy. Chodziło o Martina Voznika, Rafała Cychowskiego, Rafała Twardego, Łukasza Kulika i Rafała Dołęgę, których związek zawiesił, nakładając na klub zakaz transferowy.

W piątkowy wieczór cała piątka ponownie wyszła na lód, co ciekawe, tworząc jedną formację. Czy pieniądze z wpisowego dotarły na konto związku, trudno powiedzieć. Faktem jest, że wszyscy mogli grać. - Sprawa została załatwiona. To zasługa prezydenta Kazimierza Górskiego oraz jego zastępcy Ryszarda Łukawskiego. Gdyby nie oni, cały ten kram można by już dawno zamknąć. Gramy, nie poddajemy się i chcemy wejść do play-off. Sytuacja kadrowa jest trudna, bo nie dość, że sporo graczy odeszło, to w dodatku dopadły nas kontuzje. Ratujemy skład młodzieżą, która z dnia na dzień musi odnaleźć się w dorosłym hokeju. Wierzę, że uda się to wszystko opanować - podkreśla prezes Adam Bernat.

Brak wpisowego to nie jedyny problem sosnowiczan. Do 7 lutego klub musi uregulować inne zobowiązania wobec związku, tak bieżące jak i z zeszłego sezonu. W innym przypadku zespół z Sosnowca nie zostanie dopuszczony do gry w play-off. - Będzie dobrze. Musi być - dodaje z nadzieją Bernat.
autor: Krzysztof Polaczkiewicz

Przeczytaj również