"Gdy swój mecz gra Górnik Zabrze, u nas na stadionie jest pusto"

16.08.2010
Miejsce w pierwszej szóstce - taki cel stawia przed sobą na ten sezon Gwarek Tarnowskie Góry. - Jeśli będziemy dobrze grać, to i kibice zaczną przychodzić na mecze - mówi trener Jarosław Bryś.
Kiepska frekwencja to jeden z problemów, z jakim boryka się klub. Jego obiekt wypiękniał: budynek klubowy jest odnowiony, murawa - równa jak stół, a okala ją bieżnia z nową nawierzchnią. Są już też czynione starania, by po jednej stronie boiska postawić kameralną trybunę - taką, jaka znajduje się na bocznym boisku Stadionu Śląskiego.

Mimo to, mecze małego klubu z Tarnowskich Gór wciąż ogląda niezbyt wielu kibiców. - Gwarek nigdy nie był wyżej niż na 13. miejscu, poza tym ostatnim sezonem, kiedy zajęliśmy 10. pozycję - wskazuje jedną z przyczyn małej frekwencji szkoleniowiec. - W tym sezonie cel jest taki, aby być w pierwszej szóstce - zdradza Bryś.

Dobre wyniki to bowiem najprostsza recepta na przyciągnięcie ludzi na stadion. Choć w przypadku Gwarka wychodzi jeszcze jeden problem... - Gdy mecze gra Górnik Zabrze, u nas jest pusto - uśmiecha się trener, zdając sobie sprawę z tego, że Tarnowskie Góry to miasto "Trójkolorowych". - Zresztą prezes Łukasz Mazur stąd pochodzi. A może udałoby się z nim jakoś nawiązać współpracę? - zastanawia się były szkoleniowiec Orła Psary/Babienica.
autor: Stanisław Hajda

Przeczytaj również