Futsalowy hit nie zawiódł! Rekord bliżej mistrzostwa
24.02.2014
<div align="justify">Pierwsza połowa szlagierowego starcia o niczym nie przesądzała. Z obu stron sporo było nerwowości i respektu dla przeciwnika. Co nie znaczy, że brakowało okazji, by dokonać otwarcia wyniku. W szeregach gospodarzy kilka szans miał Brazylijczyk Douglas, którego jednak zawodziła skuteczność pod bramką „rekordzistów”. Przewaga krakowskiej drużyny uwidoczniła się zwłaszcza po upływie kilkunastu minut gry, kiedy ofensywni zawodnicy Wisły „zatrudniali” Krystiana Brzenka. Bielszczanie z kolei o prowadzenie mogli się pokusić m.in. w 7. minucie, gdy ładną szarżą swoją obecność na parkiecie zaznaczył Wojciech Łysoń czy też na finiszu premierowej odsłony po obronionym strzale Tomasza Dury.
Jak na lidera przystało Rekord rozpoczął drugą część. Do spółki znakomitą kontrę wyprowadzili Andrzej Szłapa z Michałem Markiem, co zaowocowało golem dla gości. Tylko na krótki fragment zniechęciło to gospodarzy, którzy w 28. minucie po strzale Błażeja Korczyńskiego wyrównali. Bielski zespół przy kornerze dla Wisły nie miał szczęścia, wszak piłka zmyliła Brzenka odbijając się po drodze od Piotra Szymury. Ten okres był najlepszym w wykonaniu krakowian. Niebawem w sobie znany sposób chybił Piotr Morawski, pojedynek z Korczyńskim wygrał golkiper Rekordu, a w poprzeczkę wcelował Douglas. Kolejny gol dla ekipy spod Wawelu wisiał w każdym razie w powietrzu... I faktem stał się w 34. minucie, gdy błąd bielszczan wykorzystał Marcin Czech. Ale kilkadziesiąt sekund wcześniej Rafał Franz omal nie dał prowadzenia swojej drużynie. Z walki o korzystny wynik zespół z Cygańskiego Lasu rezygnować nie zamierzał i korzystając z przewinienia rywali natychmiast odpowiedział trafieniem na 2:2. To był ciąg dalszy wspaniałego spektaklu futsalowego! Apogeum nastąpiło w ostatnich sekundach. Wisła zaryzykowała manewrem z tzw. lotnym bramkarzem, ale „nadziała się” na kontrę bielszczan w postaci celnej próby z dystansu autorstwa Jana Janovsky'ego. Było to mistrzowskie rozstrzygnięcie hitowej potyczki! Czy na miarę historycznego złota dla Rekordu Bielsko-Biała? Na odpowiedź przyjdzie czas niebawem...
</div>
Jak na lidera przystało Rekord rozpoczął drugą część. Do spółki znakomitą kontrę wyprowadzili Andrzej Szłapa z Michałem Markiem, co zaowocowało golem dla gości. Tylko na krótki fragment zniechęciło to gospodarzy, którzy w 28. minucie po strzale Błażeja Korczyńskiego wyrównali. Bielski zespół przy kornerze dla Wisły nie miał szczęścia, wszak piłka zmyliła Brzenka odbijając się po drodze od Piotra Szymury. Ten okres był najlepszym w wykonaniu krakowian. Niebawem w sobie znany sposób chybił Piotr Morawski, pojedynek z Korczyńskim wygrał golkiper Rekordu, a w poprzeczkę wcelował Douglas. Kolejny gol dla ekipy spod Wawelu wisiał w każdym razie w powietrzu... I faktem stał się w 34. minucie, gdy błąd bielszczan wykorzystał Marcin Czech. Ale kilkadziesiąt sekund wcześniej Rafał Franz omal nie dał prowadzenia swojej drużynie. Z walki o korzystny wynik zespół z Cygańskiego Lasu rezygnować nie zamierzał i korzystając z przewinienia rywali natychmiast odpowiedział trafieniem na 2:2. To był ciąg dalszy wspaniałego spektaklu futsalowego! Apogeum nastąpiło w ostatnich sekundach. Wisła zaryzykowała manewrem z tzw. lotnym bramkarzem, ale „nadziała się” na kontrę bielszczan w postaci celnej próby z dystansu autorstwa Jana Janovsky'ego. Było to mistrzowskie rozstrzygnięcie hitowej potyczki! Czy na miarę historycznego złota dla Rekordu Bielsko-Biała? Na odpowiedź przyjdzie czas niebawem...
</div>
Polecane