Finał PLH: W Tychach trzeba będzie odrabiać straty!
15.03.2016
I tercja
W pierwszej odsłonie goli nie było. Już po dwóch minutach po karach dla Filipa Drzewieckiego i Damiana Słabonia tyszanie grali w podwójnej przewadze. Goście założyli zamek ale nie potrafili wykorzystać swojej przewagi. Na niespełna siedem minut przed końcem pierwszej odsłony w słupek krakowskiej bramki trafił Bartosz Ciura. Po chwili gra przeniosła się pod bramkę Zigardyego ale i krakowianie nie wykorzystali okazji. Było sporo nerwów, dwa razy jedni i drudzy trochę się poszarpali a to wszystko przełożyło się na sporą ilość kar - łącznie gracze obu ekip spędzili na ławce kar a 18 minut.
II tercja
Efektem kar z pierwszej odsłony była przewaga z jaką drugą część zaczęli goście. Kolejny raz w tym meczu zupełnie nic z tego nie wynikało. Kiedy wydawało się, że przycisnęli nieco podopieczni trenera Jiriego Sejby na prowadzenie wyszli krakowianie. Szybki atak zakończony przez Damiana Kapicę i od 24 minuty Cracovia uzyskała bramkę przewagi. Po trzech minutach scenariusz się powtórzył - znowu więcej atakowali goście, a z bramki cieszyli się gospodarze. Tym razem Damian Słaboń z ostrego kąta zmieścił krążek pod poprzeczką bramki GKS-u. Wyraźnie rozbici goście wystawiali się na kolejne ciosy. W 30 minucie na 3:0 podwyższył Karol Kisielewski. Zanim tyszanie się otrząsnęli Zigardy kilka razy musiał ratować zespół przed utratą kolejnych goli. Gościom nie brakowało ambicji a to przełożyło się na "powrót" do gry jeszcze przed końcem drugiej tercji. Długo bezbłędny był Radziszewski. Wreszcie na 55 sekund przed syreną kończącą drugą część gry Michal Kolarz wykorzystał podanie od Josefa Vitka. Ten gol zwiastował spore emocje w ostatniej odsłonie meczu.
III tercja
Tym razem to Cracovia rozpoczęła w przewadze bo za przewinienie poza lodem zaczął Mateusz Bryk. Po minucie na ławkę kar powędrował Adam Bagiński. Na domiar złego kontuzji doznał Michal Kolarz. Takiej okazji krakowianie nie przepuścili. Hokejowy zamek, wzorcowa akcja i po chwili Krystian Dziubiński mógł cieszyć się z czwartej bramki dla "Pasów". Tyszanie nie rezygnowali, z obu stron mieliśmy kolejne szanse na bramki. Na swoje nieszczęście sporą część trzeciej tercji goście musieli grać w osłabieniu. Pasjonująca była końcówka meczu. Szybkie akcje z obu stron, uderzenia Łopuskiego, Kotlorza i Bepiersza z jednej, oraz Guzika i Kucewicza z drugiej nie osiągały celu. Ale szanse GKS-u na poprawę rezutlatu zmalały na trzy minuty przed końcem. Karę pięciu minut za faul na Guziku dostał Jarosław Rzeszutko i tyszanie do końca grali w osłabieniu.
Teraz obie ekipy przeniosą się na lodowisko w Tychach. Trzeci mecz o Mistrzostwo Polski już w piątek o 18:00.
15 marca 2016, Kraków, II mecz finałowy PLH 2015/16
Comarch Cracovia - GKS Tychy 4:1 (0:0, 3:1, 1:0)
1:0 - Kapica (Wróbel, Maciejewski) 23:47'
2:0 - Słaboń (Kapica, Urbanowicz) 26:47'
3:0 - Kisielewski (Domagała, Wróbel) 29:22'
3:1 - Kolarz (Vitek, Komorski) 39:05'
4:1 - Dziubiński (Svitana, Rompkowski) 42:34'
Kary: 12:25 min.
Cracovia: Radziszewski - Rompkowski, Turon, Svitana, Dziubiński, Sinagl - Wajda, Kruczek, Drzewiecki, Kucewicz, Guzik - Novajovsky, Maciejewski, Urbanowicz, Słaboń, Kapica - Dąbkowski, Dutka, Domagała, Wróbel, Kisielewski.
GKS Tychy: Zigardy - Ciura, Kolarz, Witecki, Galant, Bepierszcz - Pociecha, Hertl, Łopuski, Kalinowski, Kolusz - Kotlorz, Bryk, Vozdecky, Komorski, Vitek - Majoch, Woźnica, Kogut, Rzeszutko, Bagiński.
W pierwszej odsłonie goli nie było. Już po dwóch minutach po karach dla Filipa Drzewieckiego i Damiana Słabonia tyszanie grali w podwójnej przewadze. Goście założyli zamek ale nie potrafili wykorzystać swojej przewagi. Na niespełna siedem minut przed końcem pierwszej odsłony w słupek krakowskiej bramki trafił Bartosz Ciura. Po chwili gra przeniosła się pod bramkę Zigardyego ale i krakowianie nie wykorzystali okazji. Było sporo nerwów, dwa razy jedni i drudzy trochę się poszarpali a to wszystko przełożyło się na sporą ilość kar - łącznie gracze obu ekip spędzili na ławce kar a 18 minut.
II tercja
Efektem kar z pierwszej odsłony była przewaga z jaką drugą część zaczęli goście. Kolejny raz w tym meczu zupełnie nic z tego nie wynikało. Kiedy wydawało się, że przycisnęli nieco podopieczni trenera Jiriego Sejby na prowadzenie wyszli krakowianie. Szybki atak zakończony przez Damiana Kapicę i od 24 minuty Cracovia uzyskała bramkę przewagi. Po trzech minutach scenariusz się powtórzył - znowu więcej atakowali goście, a z bramki cieszyli się gospodarze. Tym razem Damian Słaboń z ostrego kąta zmieścił krążek pod poprzeczką bramki GKS-u. Wyraźnie rozbici goście wystawiali się na kolejne ciosy. W 30 minucie na 3:0 podwyższył Karol Kisielewski. Zanim tyszanie się otrząsnęli Zigardy kilka razy musiał ratować zespół przed utratą kolejnych goli. Gościom nie brakowało ambicji a to przełożyło się na "powrót" do gry jeszcze przed końcem drugiej tercji. Długo bezbłędny był Radziszewski. Wreszcie na 55 sekund przed syreną kończącą drugą część gry Michal Kolarz wykorzystał podanie od Josefa Vitka. Ten gol zwiastował spore emocje w ostatniej odsłonie meczu.
III tercja
Tym razem to Cracovia rozpoczęła w przewadze bo za przewinienie poza lodem zaczął Mateusz Bryk. Po minucie na ławkę kar powędrował Adam Bagiński. Na domiar złego kontuzji doznał Michal Kolarz. Takiej okazji krakowianie nie przepuścili. Hokejowy zamek, wzorcowa akcja i po chwili Krystian Dziubiński mógł cieszyć się z czwartej bramki dla "Pasów". Tyszanie nie rezygnowali, z obu stron mieliśmy kolejne szanse na bramki. Na swoje nieszczęście sporą część trzeciej tercji goście musieli grać w osłabieniu. Pasjonująca była końcówka meczu. Szybkie akcje z obu stron, uderzenia Łopuskiego, Kotlorza i Bepiersza z jednej, oraz Guzika i Kucewicza z drugiej nie osiągały celu. Ale szanse GKS-u na poprawę rezutlatu zmalały na trzy minuty przed końcem. Karę pięciu minut za faul na Guziku dostał Jarosław Rzeszutko i tyszanie do końca grali w osłabieniu.
Teraz obie ekipy przeniosą się na lodowisko w Tychach. Trzeci mecz o Mistrzostwo Polski już w piątek o 18:00.
15 marca 2016, Kraków, II mecz finałowy PLH 2015/16
Comarch Cracovia - GKS Tychy 4:1 (0:0, 3:1, 1:0)
1:0 - Kapica (Wróbel, Maciejewski) 23:47'
2:0 - Słaboń (Kapica, Urbanowicz) 26:47'
3:0 - Kisielewski (Domagała, Wróbel) 29:22'
3:1 - Kolarz (Vitek, Komorski) 39:05'
4:1 - Dziubiński (Svitana, Rompkowski) 42:34'
Kary: 12:25 min.
Cracovia: Radziszewski - Rompkowski, Turon, Svitana, Dziubiński, Sinagl - Wajda, Kruczek, Drzewiecki, Kucewicz, Guzik - Novajovsky, Maciejewski, Urbanowicz, Słaboń, Kapica - Dąbkowski, Dutka, Domagała, Wróbel, Kisielewski.
GKS Tychy: Zigardy - Ciura, Kolarz, Witecki, Galant, Bepierszcz - Pociecha, Hertl, Łopuski, Kalinowski, Kolusz - Kotlorz, Bryk, Vozdecky, Komorski, Vitek - Majoch, Woźnica, Kogut, Rzeszutko, Bagiński.
Polecane
Polska Hokej Liga