FELIETON: Pierwszy krok. Polski hokej wyłania się z niebytu

25.04.2014
Długie trzy lata, dwie zmarnowane szanse. Mistrzostwa w Wilnie jeszcze się nie skończyły, ale to już pewne: polska reprezentacja wraca do grupy A. Nie tej dawnej, zwanej dziś elitą. Do grupy A, oznaczającej drugi poziom rozgrywkowy. Koniec pojedynków z egzotycznymi rywalami – za rok Polacy zagrają już z zespołami, które coś znaczą w hokejowym świecie.
Dopiero trzecie podejście okazało się udane. Przed dwoma laty, gdy mistrzostwa odbywały się w Krynicy, nasza reprezentacja była o krok od awansu. Gdy Polacy rozgrywali decydujący, ostatni mecz, byłam akurat w Dortmundzie. Borussia wygrała wtedy ze swoją imienniczką z Gladbach i zapewniła sobie  mistrzostwo Niemiec – feta na stadionie, świętowanie do późnych godzin. Po powrocie do hotelu nawet mi nie przyszło do głowy, by sprawdzić wynik pojedynku z Koreą – to miała być formalność. Trudno opisać moje późniejsze zdziwienie...

Przed rokiem w Doniecku scenariusz był podobny – ostatni mecz, z gospodarzami. Szybkie prowadzenie 2-0... późniejszy dramat zna każdy hokejowy kibic. Znów bez szczęśliwego zakończenia. Trzeba było czekać kolejny rok. Na szczęście nie dłużej.

Tym razem ostatni mecz nie ma już znaczenia, nie ma żadnego ciężaru gatunkowego. W dużej mierze dzięki rywalom, którzy gubili punkty, ale i dzięki temu, że nasi ich nie tracili. I choć nie prezentowali może olśniewającej formy i nie wygrywali z miażdżącą przewagą, to przecież wygrywali. Wszystkie spotkania. Wierzę, że to ostatnie będzie dla naszych reprezentantów czystą przyjemnością, miłym zakończeniem litewskiej przygody. Pożegnaniem w dobrym stylu z grupą B. I przede wszystkim z trenerami.

Ich udział w tym sukcesie jest nie do przecenienia. Wspominałam już o tym. To nie tylko styl pracy czy prowadzenia treningów, dobranie odpowiedniej taktyki, wykorzystanie potencjału drużyny w możliwie najlepszy sposób. To przede wszystkim wlanie w serce każdego z zawodników wiary. Wiary w to, że potrafią więcej, że jeśli będą wystarczająco ciężko pracować, to mogą osiągnąć więcej niż myślą. Rozmawiałam o tym z większością zawodników reprezentacji i mówią właściwie jednym głosem: dzięki trenerom uwierzyliśmy.  A trener Zacharkin mówi, że właśnie ta wiara jest najważniejsza.

Przed wyjazdem na litewski turniej nasz szkoleniowiec nie chciał powiedzieć, czy ostatecznie żegna się z polską reprezentacją. Podobno ta decyzja jeszcze nie zapadła. Pojawił się pomysł, by współpracował ze swoim następcą jako konsultant. To z pewnością w dużej mierze zależy od tego, kto nim będzie. O tym zapewne pomyśli już nowy prezes.

Malkontenci oczywiście już próbują ten sukces zdyskredytować. Że z czego tu się cieszyć, skoro to dopiero druga hokejowa liga, że do najlepszych wciąż nam daleko. To prawda. Jeszcze długo nie zagramy z Kanadą, Rosją, czy Szwajcarią. Jeszcze pewnie przez dobrych kilka lat nie mamy co myśleć o elicie. Ale to jest wyraźny, bardzo ważny krok do przodu. Krok do wyjścia z ukrycia. Świadczy o tym choćby fakt, że wczoraj o awansie polskiej reprezentacji mówiły chyba wszystkie media, nawet te, które o hokeju wspominają rzadziej niż rzadko. To początek długiej drogi. Przecież nikt nie zacznie biegać, jeśli nie umie chodzić. Nie będziemy lepsi nie grając z lepszymi. Lepsi nie zagrają z nami, jeśli nie będziemy tego warci. Dlatego trzeba cieszyć się z tego awansu, trzeba widzieć w nim lepsze perspektywy na przyszłość, nie zapominając o tym, że przez ostatnich kilkanaście lat polski hokej w najlepszym wypadku stał w miejscu, o ile się nie cofał. A cały świat na nas nie czekał.

To nie jest jakiś gigantyczny skok, to mały krok do przodu. Krok, który Polacy powinni uczynić dwa lata temu, gdy byli faworytem. Rok temu, gdy byli tak blisko. Wtedy się nie udało, ale teraz awans stał się faktem i cieszmy się nim. Po prostu się cieszmy.

Za rok w grupie A biało-czerwonych czeka ciężka walka o utrzymanie (być może w Polsce- kandydatem do organizacji mistrzostw jest Kraków). Tam już nie będzie słabych zespołów. Tym jednak będziemy się martwić w przyszłości. Dziś się cieszmy.


Olga Rybicka
Reporterka sportowa
TVP Katowice

źródło: SportSlaski.pl

Przeczytaj również