Dziewięć goli w 45 minut? To możliwe - w niższych ligach!

11.02.2014
Drużyny niższych klas rozgrywkowych w naszym regionie szlifują formę przed wiosenną premierą. Jedno ze spotkań sparingowych miało przebieg zgoła niecodzienny. W 45 minut test-mecz z wyrównanego zamienił się w... dwucyfrowy pogrom!
Mowa o sparingu pomiędzy drużynami klas okręgowych – bielskiej i katowickiej. Nic tak naprawdę nie zapowiadało, że o grze kontrolnej w Jastrzębiu zrobi się głośno. Do przerwy w starciu Granicy Ruptawa z Cukrownikiem Chybie prowadzili ci pierwsi, ale tylko 1:0. Mecz miał przebieg wyrównany, a i przegrywający chybianie swoje okazje bramkowe wypracowali. Na drugą część trener gości desygnował w dużej mierze skład rezerwowy. Efekt? Cukrownik stracił aż 9 goli w odstępie 45 minut! Łupem bramkowym podzielili się czterej piłkarze Granicy – Adam Śmigielski zanotował cztery trafienia, Daniel Dobrowolski hat-tricka, Maciej Kasprzak na listę strzelców wpisał się dwukrotnie, a raz drogę do siatki znalazł Arkadiusz Syrek.

Skąd wzięło się tak zaskakujące, iście hokejowe rozstrzygnięcie sparingowe? – Każdy pyta mnie o wynik sparingu z Granicą. Cóż, do przerwy graliśmy bardzo dobrze pierwszym składem, mieliśmy swoje sytuacje i przegrywaliśmy po wyrównanej walce 0:1. W drugiej dokonaliśmy „przeglądu wojsk”, ale młodzież nie podołała zadaniu. Mocny przeciwnik to wykorzystał – podkreśla szkoleniowiec Cukrownika, Andrzej Myśliwiec.

Inna sprawa, że czołowy zespół katowickiej „okręgówki” grupy III formą tej zimy imponuje. Granicy Ruptawa pokonać nie zdołali nawet piłkarze IV-ligowego lidera, GKS-u Jastrzębie-Zdrój.
źródło: SportSlaski.pl

Przeczytaj również