Działacz piłkarski trafi za kratki?

24.02.2009
Janusz P. znany śląski działacz sportowy, były piłkarz, obecnie szef Wodzisławskiej Szkoły Piłkarskiej i trener klubu Naprzód Zawada, wkrótce trafi do aresztu - informują "Nowiny Wodzisławskie".
Janusz P. zajmował się nie tylko sportem, ale także szeroko rozumianym biznesem. Najpierw założył firmę CEFPOL (pierwotnie taką nazwę nosiła jego szkółka piłkarska), potem działał w przedsiębiorstwie Lexus. Przeważnie nie figurował jako szef tych firm. Oficjalnie zajmował się na przykład marketingiem i reklamą. Prokuratorzy prowadzący śledztwa nie mają wątpliwości, że za wszystkim stał Janusz P. Z akt wynika, że jest winien pieniądze co najmniej 78 wierzycielom, na łączną kwotę przekraczającą 7 milionów zł!

W pierwszej zakończonej już sprawie potwierdził to sąd. Uznał, że "przedsiębiorca” z Gorzyc oszukał jedną z firm, od której odebrał pomidory o wartości przekraczającej 200 tys. zł. Za towar nie zapłacił i 24 czerwca ubiegłego roku Sąd Rejonowy w Wodzisławiu skazał go na rok i sześć miesięcy pozbawienia wolności. Wyrok uprawomocnił się 18 grudnia 2008 r. - Sąd, rozpatrujący odwołanie, potwierdził winę skazanego, zmieniając jedynie wysokość kwoty jaką należy zwrócić poszkodowanym z ponad 200 tys. do 150 tys. Uznano, że część pieniędzy została oddana - mówi sędzia Tomasz Pawlik, rzecznik Sądu Okręgowego w Gliwicach.

Zdaniem prokuratorów Janusz P. działał nielegalnie na każdym kroku. Sprzedał m.in. nieruchomość w rybnickim Kłokocinie, na której ciążyła hipoteka. Aby uciec przed odpowiedzialnością bezprawnie zlikwidował firmę CEFPOL.  Udziały trafiły do Jana B., który został automatycznie nowym prezesem przedsiębiorstwa. Dokumentacja firmy zaginęła.

To, że pan Janusz trafi do aresztu jest niemal pewne. Ciąży na nim prawomocny wyrok, kilka innych spraw jest bliskich ostatecznego rozstrzygnięcia. Pytanie, kiedy to nastąpi? Obrońca P., powołując się na sprawy rodzinne swojego klienta, 13 stycznia złożył wniosek o odroczenie kary. Miesiąc później sąd wydał zarządzenie o wstrzymaniu kary, dlatego też wodzisławianin cieszy się jeszcze wolnością. Być może tylko do 19 marca. Wówczas sąd rozpatrzy wspomniany wniosek obrońcy i ostatecznie zdecyduje o losie Janusza P. 

Więcej w "Nowinach Wodzisławskich"
źródło: Nowiny Wodzisławskie

Przeczytaj również