Działacz OZPN-u przekonywał prezesa III-ligowca do zmiany trenera?

13.11.2009
- Jeśli rzeczywiście któryś z pracowników związku przekonywał w Krasiejowie do zmiany trenera, to zostaną wobec niego wyciągnięte konsekwencje - zapowiada Marek Procyszyn, szef OZPN-u.
Medialne doniesienia o zapaści finansowej KS-u Krasiejów uczynią z niego klub, od którego wszyscy wokoło będą trzymać się jak najdalej? Wygląda na to, że wręcz przeciwnie. - Nie wydaje mi się, by piłkarze zaczęli nas nagle omijać szerokim łukiem. Dlaczego tak sądzę? Choćby dlatego, że do naszego prezesa dzwonią kolejni chętni do poprowadzenia zespołu - zdradza Mieczysław Agafon. Sęk w tym, że ten młody trener do opuszczenia drużyny wcale się nie szykuje. Mało tego. O roszadzie na stanowisku szkoleniowca ani myślą również władze KS-u.

- Odebrałem trzy telefony od trenerów z Chorzowa. Pojawił się również kontakt ze strony Andrzeja Prawdy, byłego opiekuna Odry Opole - przyznaje Robert Lech, sternik III-ligowca. Nie to jednak jest w tym wszystkim najbardziej zaskakujące. W sprawę ewentualnej zmiany na ławce trenerskiej zaangażował się bowiem ktoś, kto - delikatnie mówiąc - tego typu kompetencji nie posiada. Do Lecha zwrócił się jeden z działaczy Opolskiego Związku Piłki Nożnej, który przekonywał do zatrudnienia konkretnego szkoleniowca. Co na to w związku?

- Jeśli te doniesienia się potwierdzą, nie będzie zmiłuj. To zachowanie absolutnie niedopuszczalne. Ktoś zachowuje się nie po dżentelmeńsku. Osobiście sprawdzę ten wątek. Gdy znajdę winnego, zostanie on ukarany. Im wyższa jego pozycja w hierarchii związku, tym większa kara go czeka - zapowiada Marek Procyszyn, szef Opolskiego Związku Piłki Nożnej.
autor: Kamil Kwaśniewski

Przeczytaj również