Dlaczego trener Pniówka Pawłowice będzie się musiał gryźć w język?
04.05.2013
Szwarga senior ma jednak trochę problemów. - Mazurek nie wyleczył swojej kontuzji. Podolak dalej jest kontuzjowany. Urbańczyk skręcił kostkę na treningu, a Halamy się rozchorował. Do tego dodam jeszcze Getlera, który narzeka na uraz i wyjdzie mi... 18 gotowa do gry. Jest w niej Gruszczyński, który po rozbiciu łuku brwiowego już w środowym meczu rezerw wrócił do gry i biorę go pod uwagę przy formowaniu składu - tłumaczy trener, w rozmowie z portalem silesiasport.com.
Szwarga zamierza trochę zamieszać składem, po ostatniej porażce ze Skrą. - Po przegranym meczu w Częstochowie zapowiedziałem zmiany w składzie i będę się tego trzymał. Nie znaczy to, że kogoś skreślam, bo zagrał jedną słabszą połowę. Są jednak w kadrze inni i teraz oni dostaną swoją szansę. Mam nadzieję, że ją wykorzystają. W poniedziałek zaczęliśmy tydzień rozmową w szatni na temat tego co się stało w meczu ze Skrą i mam nadzieję, że zawodnicy zrozumieli o co mi chodzi. We wtorek mieliśmy normalny trening, a w środę byliśmy podzieleni, bo niektórzy zagrali w rezerwach. Czwartek byl wolny, a po dzisiejszym porannym treningu reszta świątecznego przecież dnia była wolna. Mam nadzieję, że ten "świąteczny tydzień" nie przeszkodzi zawodnikom w pełnej mobilizacji na jutrzejszy mecz - dodaje.
- Nie traktuję go jakoś specjalnie prestiżowo z tego powodu, że w Szczakowiance gra mój syn. Prowadził będę moją drużynę, ale będę się musiał chyba także gryźć w język, żeby widząc Dawida przy piłce nie podpowiadać mu jakie ma wybrać rozwiązanie, żeby zagrać najlepiej. Na temat naszego meczu nie rozmawialiśmy, bo on grając w Szczakowiance mieszka w Jaworznie i od wtorku się nie widzieliśmy, a gdy dzwonił do domu to mówiliśmy o rodzinnych sprawach. Na dyskusję o meczu przyjdzie czas w sobotę wieczorem - kończy trener Pniówka.
Szwarga zamierza trochę zamieszać składem, po ostatniej porażce ze Skrą. - Po przegranym meczu w Częstochowie zapowiedziałem zmiany w składzie i będę się tego trzymał. Nie znaczy to, że kogoś skreślam, bo zagrał jedną słabszą połowę. Są jednak w kadrze inni i teraz oni dostaną swoją szansę. Mam nadzieję, że ją wykorzystają. W poniedziałek zaczęliśmy tydzień rozmową w szatni na temat tego co się stało w meczu ze Skrą i mam nadzieję, że zawodnicy zrozumieli o co mi chodzi. We wtorek mieliśmy normalny trening, a w środę byliśmy podzieleni, bo niektórzy zagrali w rezerwach. Czwartek byl wolny, a po dzisiejszym porannym treningu reszta świątecznego przecież dnia była wolna. Mam nadzieję, że ten "świąteczny tydzień" nie przeszkodzi zawodnikom w pełnej mobilizacji na jutrzejszy mecz - dodaje.
- Nie traktuję go jakoś specjalnie prestiżowo z tego powodu, że w Szczakowiance gra mój syn. Prowadził będę moją drużynę, ale będę się musiał chyba także gryźć w język, żeby widząc Dawida przy piłce nie podpowiadać mu jakie ma wybrać rozwiązanie, żeby zagrać najlepiej. Na temat naszego meczu nie rozmawialiśmy, bo on grając w Szczakowiance mieszka w Jaworznie i od wtorku się nie widzieliśmy, a gdy dzwonił do domu to mówiliśmy o rodzinnych sprawach. Na dyskusję o meczu przyjdzie czas w sobotę wieczorem - kończy trener Pniówka.
Polecane